Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (67/109) > >>

Nawaar:
Na miejscu przywitał go Domenik syn Zirgina, a w jego głosie słychać było radość, jakby maurena od lat nie widział.
- Słyszałem, że siedzisz sam i ponoć rezydenci mogą przysporzyć kłopotu. Dlatego wpadłem na dłużej.
Oparł się o ścianę na przeciwko krasnoluda, trzymając w rękach naładowaną kuszę. Nawaar nie wiedział jak orkowie, zareagują, bo rzeczywiście stanowili zagrożenie, ale cóż taka polityka, bo osobiście widziałby ich na stryczku, tylko nie był tutaj od wydawania rozkazów a ich wykonywania. Można by powiedzieć życie.

Euthnoelfhijnd:
Warcisław wszedł do kajuty Melkiora, w milczeniu czekając na to, co powie.

Melkior Tacticus:
- Co robimy z jeńcami? Ci orkowie dopuścili się piractwa na nas i na Isgharze. Dla mnie najwygodniej byłoby ich oddać maurenom i mieć problem z głowy.

Kazmir MacBrewmann:
- Bo normalnie to byśmy ich powiesili, jak każdego pirata. Dodał prokurator. Kazmir zwykł zapominać że nim jest. I właśnie zdał sobie sprawę że zaraz minie dwanaście lat jak jest na Valfden. Co z tego ma? Nie wiele. Czekał co powie sędzia.

Euthnoelfhijnd:
- Sprawa wygląda następująco. Wody mórz i oceanów stanowią teren międzynarodowy podlegający wspólnej jurysdykcji. A zatem, egzekwowanie prawa należy tam do tego, kto jest w danym momencie w stanie robić to skutecznie. Wobec tych piratów, prawo jesteśmy w stanie skutecznie egzekwować my. A zatem powinniśmy ich potraktować zgodnie z naszym prawem. - odpowiedział chłodno Warcisław. Nie miał ochoty patrzeć na Melkiora, a już tym bardziej na Kazmira, ale sprawowany przez niego urząd wymagał tego od niego w tym momencie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej