Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (60/109) > >>

Mirzak aep Rothgar:
- Czy ten dzień może być jeszcze gorszy? Spytał świat jako taki, a ten głosem z bocianiego gniazda dodał że to orcza galera. Piraci. No a kto inny... Pomyślał, byli wszak na lukratywnym i tłuściutkim szlaku handlowym. I ewentualne pytanie o piratów mogło brzmieć nie "czy" a "kiedy".
- Alarm bojowy! Wszyscy na stanowiska! Krzyczał Mirzak, którego ktoś zrobił oficerem wachtowym.

Melkior Tacticus:
Dźwięki dzwonu okrętowego, krzyki i bluzgi zbudziły Melkiora, ktoś wpadł do jego kajuty oznajmiając alarm.
- Szykować moździerz. Kiedy będą w zasięgu?
- Za godzinę sir.
- Świetnie. Zaraz przyjdę. Elf dokończył ubieranie zbroi, skoro była okazja to chciał rozładować stres na przynajmniej jednym kretynie porywającym się na cholerny galeon. Owszem, możliwe że szykował się niepotrzebnie bo może - może - trafią galerę za pierwszym razem. A że pocisk z moździerza leci po łuku to przebije jej pokład na wylot i zatopi. Ale niestety. Stanowisko moździerza nie ma obrotowej platformy i trzeba celować całym okrętem. A to... wygodne nie jest. Wyszedł z kajuty, wszedł na kasztel rufowy.
- Luneta. Powiedział i spojrzał przez podany mu sprzęt. - Zredukować żagle o połowe, ster pi... cztery stopnie  na bakburte i wyrównać. Moździerz?
- Gotowy sir!
- Pościgowe?
- Jedynka i dwójka gotowe!
- Czekać na rozkaz!

Nawaar:
Mauren miał coś odpowiedzieć brodaczowi, ale nie było czasu, gdyż nagle zaczęli bić na alarm. Wroga jednostka na horyzoncie.
- A było tak pięknie.
Nawaar wolał spokojniejszy rejs niż z przygodami, bo komu chciało się umrzeć na morzu? Zapewne żadnej istocie będącej  na galeonie. Walka była nieunikniona i trzeba było dać z siebie wszystko, by przeżyć. Dlatego w duchu ucieszył  się, że naostrzył broń, bo nie obroniły się gdyby nagle się zacięła, albo nie penetrowała ciał przeciwników dość skutecznie. Ciemnoskóry szykował na początek kuszę, by ściągnąć przeciwnika z dystansu nim wtargnie on na pokład galeonu. Zawsze to będzie jednego mniej, lecz głównym celem powinien być kapitan wtedy morale spada i można łatwiej zwyciężyć.

Melkior Tacticus:
- Ognia! Moździerz wypalił, pocisk po kilku sekundach lotu trafił galerę. Roztrzaskując fragment dziobu, niszcząc przy tym artylerię na dziobie. - Pościgowe ognia i przeładuj! Wystrzelone kule łańcuchowe poleciały prosto w cel, jedna roztrzaskała kilka par wioseł, druga ścięła maszt. Orkowie wciąż nie mogli strzelać, byli po za zasięgiem. Ale za to Smok miał. Kolejna salwa pościgówek - tym razem czterech - roztrzaskała całą burtę sprawiając że galera straciła manewrowość.
- Pozycja do abordażu!

Nawaar:
Los im sprzyjał albo celne oko elfa to sprawiło. Teraz nie było to ważne, ponieważ okręt wroga był niemal na wykończeniu. Pozostała tylko załoga, której trzeba było dać nauczkę, oby na lata. Mauren miał już przygotowaną kuszę i z wielkim zadowoleniem, ustawił się przy burcie, która będzie pomostem do okrętu piratów. Wroga jednostka już nie stanowiła żadnego zagrożenia, ale twardzi orkowie nie powiedzieli ostatniego słowa, także był gotów przelać orkową krew, byle móc dalej spokojnie płynąć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej