Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (31/109) > >>

Nawaar:
Wszyscy powoli się rozchodzili i tylko jeden krasnolud mu odpowiedział na przejście się po mieście.
- Dobrze to miłej nocy i pracy. Na nas spoczywa najmniej obowiązków to zobaczymy jakie nastroje na mieście. Chodź Kazmir.
Mauren wytarł ręce w chustę, która była obok dopił jeszcze wino jakie mu pozostało w kieliszku, po czym wstał od stołu i kierował się do wyjścia z pałacu. Nawaar liczył na to, że uda mu się coś zdobyć albo osiągnąć tutaj. 

Kazmir MacBrewmann:
Pytanie co? Kazmir wytarł łapy w brodę, sięgającą mu pasa i wyszedł za Maurenem. Opuścili pałac i po kilkunastu minutach marszu byli pod bramą miasta.
- Właściwie to co chcesz robić? Alkohol i żarcie mamy w pałacu, za darmo. A damy dworu i służki chętnie się oddadzą takim zacnym gościom jak my... Spytał pewny siebie krasnolud.

Nawaar:
Wyszli razem z pałacu mając, przed sobą całe miasto. Krasnolud zaczął pierwszy rozmowę.
- Nie chce siedzieć całe cztery dni w pałacu. Wolę zobaczyć co się dzieje na mieście, bo zawsze coś się dzieje prawda? Wiesz zawsze możesz wrócić ja tylko, rzuciłem luźną propozycję.
Dodał i zaczął, rozglądać się za karczmą może, bo może znajdzie się jakiś jegomość, który nie będzie zbytnio pilnował sakiewki z powodu, wypicia za dużo trunku.

Kazmir MacBrewmann:
Tacy zawsze są. Nawaar wypatrzył karczmę. Ale Kazmir szarpnął go za rękaw wskazując przybytek okazalszy. Udali się tam i rzeczywiście... Nos nie mylił krasnoluda. Zapachy jakie dochodziły z kuchni miło drażniły nosy, ale to Pieprzne Piwo tak na prawdę go tu sprowadziło. Zaś młody Kruk wypatrzył przynajmniej dwie osoby które można okraść.

Nawaar:
Krótko po wyjściu z pałacu odnaleźli karczmę, ale zachowanie krasnoluda lekko zbiło z tropu maurena, lecz na krótko, gdy znalazł podobny przybytek. Widocznie wrodzony instynkt nakazał brodaczowi udanie się tam a Nawaar, poszedł za nim.  Znaleźli się w środku budynku Kazmir odszedł na chwile pewnie coś zamówić natomiast czarnoskóry wypatrzył dwa potencjalne cele, które mógł pozbawić sakiewki. Kruk wykorzystując hałas oraz tłum, postanowił przejść obok jednego typa będąc dość blisko, wydobył w mgnieniu oka ukryte ostrze, po czym odciął szybko sznurek trzymający mieszek następnie drugą ręką, chwycił swoją nagrodę i powoli oddalił się od człowieka, ukrywając ostrze. Teraz spokojnie podszedł do brodacza, który pewnie już coś zamówił.

// Ile było grzywien? I nie wiem czy w tym wypadku działa ta umiejętność? Szczęściarz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej