Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Nawaar:
- Kazmir to chyba oczywiste, że ma jakieś informację inaczej jego wypowiedź brzmiałaby inaczej.
Odpowiedział na pytanie retoryczne, bo w mniemaniu maurena takie ono było. Teraz to kwestia elfa czy rozwieje wszelakie wątpliwości, bo sprawa zaczyna już nieprzyjemnie pachnieć.
Melkior Tacticus:
- Wyjątkowo nie wiem, acz opieram się na moich przypuszczeniach typu "Kuryer to w 51% kapitał Ilusmiru". I tak sobie podejrzewam że skoro właścicielem jest osoba powiązana rodzinnie z członkiem Rady Kupców to dodając obecną sytuację geopolityczną... czemu w to nie może być zaangażowany obcy wywiad? A niestety po utracie wpływów i po śmierci Aragorna utraciliśmy dostęp do siatek wywiadu ojca.
Nawaar:
Mauren przeliczył się na korzyść krasnoluda, który zapewne będzie chełpił się jak to mają w zwyczaju.
- Od przypuszczeń to można dostać paranoi, tyle powiem. W takich sytuacjach trzeba mieć pewna informację z dowodami inaczej to składanie fałszywych oskarżeń, także nie ma co się napalać na zamykanie kogokolwiek bez rzeczowych dowodów. Tak przynajmniej mi się zdaje i po drugie jestem za zdaniem pana Warcisława.
Wyjawił swoje zdanie na brak pewnych informacji, którymi elf się podzielił.
Melkior Tacticus:
W końcu dojechali do pałacu, Melkior zawsze uważał go za paskudny. Postawiony na klifie, zbudowany w stylu Maureńskim, z kapiącymi od złota kopułami i minaretami. No po prostu paskudztwo postawione przez Ilusmirskich kolonizatorów. No i wartości obronnych to to nie miało żadnych. Przywitała ich Anna, kanclerz i Henry, dowódca gwardii. Spod sukni księżnej dało się już dostrzec ciążowy brzuszek. Elf przywitał się czule z małżonką, ta powitała resztę i zaprosiła na obiad pytając przy okazji jak podróż. No to Melkior opowiedział wszystko włącznie z zajściem w porcie. Co u Anny wywołało lekką furię...
- Przecież to obraza majestatu! Za coś takiego należy się najmniej publiczna chłosta! Henry! Zrób nalot na ten szmatławiec, zamknij go i aresztuj tych pisarczyków, tylko porządnie przetrząśnijcie to miejsce. Kapitan tylko skinął przytakująco. Księżna ochłonęła, wszyscy w końcu dotarli do jadalni gdzie zasiedli na miejscach przy długim stole.
- Co was sprowadza? Bo wątpię byś płynął tutaj aż galeonem.
- Płynę do Varrok, po stary miecz ojca. To o czym ci ostatnio opowiadakem. Przy okazji chciałem sprawdzić jak sprawy, reakcje po artykułach.
- A powiem wam że społeczeństwo przyjęło to ze spokojem.
Ulgą nawet. Dodał kanclerz Valhorn Szczególnie ci mieszkający na Vrihok, gdzie dochodziło do Ghuruckich najazdów czy też tych z Ignis Terra. Najbardziej jednak zadowoleni są chłopi, z wiadomych względów.
Mirzak aep Rothgar:
No, teraz zaczęło się to co Mirzak lubił najbardziej. Jedzenie. Od pierdzielenia o polityce - która go nie obchodziła - zrobił się głodny. Toteż nie szxzędził sobie ziemniaków, mięsiw, krabów i raków. A piwo... no od razu przysposobił sobie antałek miejscowego ale. Starał się żre,c cicho. W miarę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej