Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Srebrem i ogniem część I - Rozpoznanie bojem
Narrator:
Zakapturzony osobnik skrzywił się jedynie.
- No proszę. Nie myślcie jednak, że mój mistrz was nie docenia. Czekają was rzeczy gorsze niż Orksteiny.
Chwilę potem zniknął, jakby rozpływając się w powietrzu.
Quinn i Torstein szybko nadrobili drogi i minęli trupy, oraz klatki, jakie wcześniej opuścili.
Drzwi, przed którymi stanął Marduk w towarzystwie Evening były drewniane, miały jakieś 1,90cm wysokości.
Patty:
Widząc jak mag rozpływa sie w powietrzu Patty zatęskniła nieco za swoim amuletem z czerwonej rudy. Nie nosiła go dobre kilkanaście lat, ale dzięki niemu mogłaby zablokować te co bardziej irytujace zdolności wrogich magów. Stojąc odpowiednio blisko, oczywiście, pomyślała zgryźliwie i rozejrzała się po komnacie, szukając wskazówek czy dalszego przejścia.
Quinn:
Czujny na wszelkie zagrożenie elf ponownie wkroczył w głąb ruin, rozglądając uważnie, z łukiem gotowym do strzału. Nic jednak nie nadchodziło, przynajmniej póki co, toteż Quinn zaczął się rozglądać uważnie, szukajac dalszego przejścia czy wskazówek.
Marduk Draven:
Nie mając nic innego do zrobienia, jak tylko telekinetycznym pchnięciem roztrzaskać drzwi, które poleciał w deski i drzazgi. Za nimi czekał z kolei długi korytarz, na końcu którego znajdowały się schody prowadzące w górę. Marduk poszedł dalej, zerkając tylko za siebie w poszukiwaniu Evening. Szybko doszedł na koniec sali. A tam kolejne drzwi. Metalowe. Zamknięte na żelazną kłódkę. Stanął po boku drzwi, czekając na Antarii.
Narrator:
Przejście dla elfa i dracona było. Na końcu korytarza znajdowała się duża, mosiężna brama. Na szczęście śmiałków - była uchylona.
Tymczasem Patty, prócz wyposażenia do eksperymentów, swoją drogą makabrycznego, nic nie znalazła.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej