Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
Melkior Tacticus:
- Z południa. Derim leży jakieś trzydzieści kilometrów od granicy z Ghuruk. Zdjął hełm i s=zawiesił na pasku. Po czym zszedł z konia i napił się wody która była w jukach. A wiele jej nie było. - Musimy iść na południe, do wybrzeża a potem na Zachód. Szeklan, oficjalnie to oni pierwsi nas zaatakowali. Będzie to lepiej brzmieć niż to że Torstowi odjebało... Chodźmy. Elf sprawdził gdzie jest południe i tam też ruszyli.
Mirzak aep Rothgar:
Mirzak stał przy żaglu, tak by szybko je rozwinąć. Gdy w miasteczku zabił dzwon czy inny gong wiedział że czas minął. No... może. Ale zaraz zrobi się gorąco. Już widział jak do portu zmierza z pół setki wojowników. - Kazmir?! Torstein?!
DarkModders:
Fakt, słońce przypiekało niemiłosiernie. Czuł, jak rozgrzana stal piekła go straszliwie w głowę. Odruchowo ściągnął hełm kładąc go na kamieniach i przetarł zakurzone czoło. Również postanowił zejść z konia. Trzeba dać odpocząć zwierzętom.
- To było raczej do przewidzenia, że prędzej czy później mu odpierdoli. - powiedział uważnie rozglądając się po okolicy. Słysząc słowa, na temat odległości i dalszej drogi mocno zwątpił w ostateczne powodzenie tej skrajnie chorej misji. Chociaż, co też sobie mógł w tej chwili myśleć, skoro ona i tak już spaliła na panewce po zabójstwie Chana.
- My nawet za dwa dni tam nie dojdziemy, w tym upale? To nie realne! Na domiar złego kończy się nam woda.
Torstein Lothbrok:
- Szykować się na nakurwianie! - ryknął.- I nie kurwa, nie można było! Ich kurwa wina - powiedział dracon. - Jak się zbliżą to nie marnować bełtów. Po jeden na łebka!
Melkior Tacticus:
- Dojdziemy, co to dla żołnierza 30 kilometrów? W nocy zrobimy z 20. Jak zepniemy dupy to rano będziemy blisko granicy. Oby był tam fort, cokolwiek. Szli, aż w końcu usłyszeli morze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej