Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
DarkModders:
Mocny bimber, po kilku głębszych dał się we znaki jaszczurowi. Odczuwalny szum w uszach i lekki mętlik w głowie był jak najbardziej naturalnym objawem spicia. Jednak słowa Yorgena o obvinaniu głowy lekko sprowadziły umysł łuskowatego do należytego rozsądku.
- Czekaj, jak to straci głowe? - spytał niedowierzając wręcz w słowa pirata. Wypił kolejną szklankę
Narrator:
- Prowadzi handel niewolnikami, wbrew woli Chana. Więc dedukuje że; A, chan wyśle tu swoich. B. Zapłaci wam byście to zrobili. C, Sami to zrobicue boście tępicie skurwysyństwo. Wybierz jedno.
DarkModders:
- Hmm... - zamyślił się na krótką chwile. Wszystkie podane opcje wydawały się być obiecujące. W sumie, po to tutaj przypłynęli żeby tępić akurwysyństwo.
- Wolałbym opcje C, bardziej kusząca i interesująca. - stwierdził po krótkiej chwili. Chciał nalać kolejną kolejkę ale flaszka świeciła już pustkami. Na ten widok rozłożył bezradnie rękę a kikut uniósł lekko do góry.
- No, było przyjemnie ale chyba czas się zbierać. - powiedział podnosząc się z krzesła. Podał dłoń piratowi na pożegnanie.
- Bywaj zdrów i do zobaczenia. - powiedział na odchodne zanim opuścił pomieszczenie i zniknął w mroku. Był zmęczony więc kierował się w stronę statku.
Narrator:
Dotarł. krasnoludy grały w w karty. A Melkior sie opalał.
DarkModders:
Lekko się zatoczył zanim wszedł na trap. Bimber, w trakcie drogi, spotęgował swoje procenty w jaszczurzym organizmie. Zadowolony, wręcz z uśmiechem od ucha do ucha wszedł na okręt. To, co tam zastał, jakoś go zbytnio nie zaskoczyło. Chociaż opalanie się przez Melkiora troche go zdziwiło. Jak się mu chciało? Ciężko to stwierdzić.
Postanowił więc ruszyć w jego kierunku i pogadać co nie co.
- Widzę, że nieźle się bawicie komandorze. - stwierdził podchodząc bliżej. - Ten Yorgen, całkiem w porządku facet. Przekazał mi kilka cennych informacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej