Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
DarkModders:
Dostali strawę i choć nie wyglądała zbyt apetycznie, to postanowił ją zabrać. Półmisek z koźlęciną położono na ladzie. Jaszczur pochwycił ją i wraz z pozostalymi suwenirami udali się do wolnego stolika. Nie była to prosta czynność. Cała karczma była zapełniona wręcz po brzegi przez przybyłych jak i miejscowych. Przeciskali się, chwilami nawet przepychali i taranowali pijaną gawędź.
- Z drogi, bo odstrzele! - uniósł się odpychając od siebie pijaka, który chwilke temu zagrodził mu drogę.
Wreszcie dotarli do woonego stolika. Flaszkę położono po prawej stronie a w centralnym punkcie stolika położył półmisek z koźlęciną. Usiedli więc, otworzono flaszkę i polano sowicie do kubków, które im podano. Szeklan wziął w łapkę kubek zapełniony przezroczystą cieczą i przyjrzał się jej dokładnie. Wyglądała dość pospolocie. Powąchał ją i lekko skrzywił usta. Waliło ale jakoś nie za specjalnie. Zastanawiał się tylko, czy tym czymś się nie otruje.
Wreszcie się przełamał, było mu wszystko jedno. Uniósł kubek do góry i wzniósł toast.
- Za pomyślne wiatry! Tylko to jedynie wpadło mu wtedy do głowy. Energicznie przechylił kubek i wlał jego zawartość do ust. Smakmocnego alkoholu sprawiła, że ledwo go przełknął. Troche za pochopnie go wypił. Złapał oddech i wyrywając kawałek koźlęcego mięsa zagryzł nieprzyjemny smak.
- Dość paskudne ale idzie to wypić. - oświadczył lekko ochrypłym głosem. - Jakoś sobie inaczej wyobrażałem Ignis Terra. Jestem pod wrażeniem.
Narrator:
- Jak? Spyy=tał wypijając kolejkę - A byłeś w głębi lądu?
DarkModders:
- Wyobrażałem sobie pustkowie, zwykle odludzie i dzicz, gdzie zwykła przechadzka sprawia nie małe problemy. - mówił polewając jolejną kolejkę. Chwycił za kubek i ponownie spojrzał na rozmówcę.
- Nie miałem okazji.
Toruviel:
Toruviel postanowiła rozejrzeć się po po porcie, jak i mieście ogółem. Odchodząc od statku szybko przeszła w wąskie, mroczniejsze uliczki. Miejsca takie były rzadziej uczęszczane przez straż. Taka już była dziwna i niepisana zasada, stosowana jeszcze w miastach portowych i nie tylko co do joty.
Była czujna. Trudno byłoby ją zaskoczyć. Szukała raczej okazji do łatwego zarobku. Ot, jakieś oszustwo, może kradzież.
Narrator:
//Szeklan
- Bo sprawia, wystarczy wyjść po za mury i może cie zeżreć coś. Tak słyszałem.
Toru
Pośród uliczek tego wszak niedużego miasteczka Toru dostrzegła pewnego kupca, lekko podchmielony z pękatym mieszkiem szedł nieświadom oticzenia. A że nikt tu nic nie pilnował...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej