Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
Kazmir MacBrewmann:
Kilka chwil później ląd i zabudowania było widać wyraźnie przez lunetę. Statek z Doral przybijał do brzegu jakiejś wyglądającej na zapuszczoną acz tętniącej życiem osady.
- Torstein, leć i zobacz co to.
Torstein Lothbrok:
- Robi się - powiedział dracon. Pobiegł w stronę barierki statku i przeskoczył ją. Tuż za nią , już w powietrzu machnął po raz pierwszy skrzydłami, otrzymując się nad wodą. W kilka chwil później jego czarne skrzydła pozwoliły wznieść mu się wysoko nad taflę wody. Poleciał w stronę statku oraz osady, zbliżając się raczej szybko niż wolno.
Kazmir MacBrewmann:
Była to osada należąca niegdyś do starego Isgharu albo Ghuruk. Trudno stwierdzić gdyż budownictwo na pustyni bywa podobne. A tu była rozległa półpustynia z owym zapuszczonym dobre 30 lat portowym miasteczkiem. Które z góry wyglądało na prosperujące, bo na rynku kwitł handel chyba niewolnikami. Raczej na pewno, bo z Doralskiej jednostki wyprowadzano ludzi w kajdanach. Torsta nikt nie zauważył.
Egbert:
Egbert widział już zarys osady, jednak bez lunety nie mógł dostrzec żadnych szczegółów. Nie pomagało mocne wychylanie się za reling, ani zasłanianie oczu przed słońcem.
-Ten Yorgen... Może sprawiać kłopoty? -Zapytał Domenicka.- Z tymi z Doral nigdy nie wiadomo. Podobno na wyspie żyją głównie piraci, bandyci i inne szumowiny.
DarkModders:
- Jak każdy pirat. Im nie wolno dosłownie ufać. - powiedział zza pleców Egberta zbliżając się w ich kierunku.
- Ciekawe, czego tam szukają?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej