Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wielki Bazar
Rengar:
Do głowy wpadła mi świetną myśl. Zanim do nich podszedłem wziąłem garść błota i ziemi którymi umorusałem włosy i twarz, ubrania i tak nie były w najlepszym stanie ale dla pewności je również umazalem. Po tych dziwacznych ruchach podszedłem bliżej i sam zacząłem zebrać, cały czas mając na uwadze czy się nie zbierają.
-Dej Pan chłoć jydną grzywienkę, łod tydzien żek je jod.
Rikka Malkain:
Gdy usiadłeś, kilku żebraków obrzuciło cię podejrzliwymi spojrzeniami. Ostatecznie postanowili jednak cię ignorować. Jakiś przechodzień rzucił ci w twarz jedną grzywnę. -Tylko nie przejeb na głupoty! He, he, he.- Odszedł śmiejąc się. Po jakimś czasie, niektórzy z żebraków zaczęli się podnosić. Później luźna grupka ruszyła niespiesznie w jednym kierunku.
//Zyskujesz: 1 grzywna (ją również dopiszesz sobie dopiero na koniec wyprawy)
Rengar:
Kiedy i oni ruszyli ruszyłem i ja. Nasladowalem ich ruchy najlepiej jak potrafiłem, tak by nie odstawać od reszty. Zawsze uważałem że umiejętności aktorskie w tym fachu są równie ważne co umiejętne posługiwanie się bronią, jednak nigdy tego nie lubiłem. Podazałem za zebrakami, z nadzieją ze udają się do małego Matta. Była jeszcze jedna drobna sprawa,przecież nie mogółem mu dać jednaj grzywny, musiałem się dowiedzieć ile dają mu inni zebracy i dołożyć ze swoich
Rikka Malkain:
Dotarliście w końcu wszyscy do mniej uczęszczanej uliczki, w której oczekiwała na was jakaś zakapturzona postać.
-No, co tam macie? Matt jest ciekaw ile dla niego dzisiaj zarobiliście. Lepiej żeby było tego dużo. Jeśli nie będzie zadowolony to każe mi tu wrócić i trochę was poharatać. Bez rąk wszyscy będziecie mogli udawać weteranów wojennych, a takim rzucają więcej grzywien! Ha, ha!
Mężczyzna zaczął się śmiać z własnego pomysłu. Żebracy z kolei, jeden za drugim, zaczęli podchodzić do niego i przekazywać mu swój dzienny zarobek. Niestety, nie mogłeś dojrzeć ile mu dają.
Rengar:
Potajemnie wyciągam z sakwy swoje 4 grzywny co raz z wyzebranymi powinno wystarczyć
Muszę uważać żeby monety nie wydały dźwięku.
Z pięcioma grzywnami podchodzę do tego człowieka z opuszczona głową i smutna miną.
Podaje monety i próbuje jak najszybciej się ulotnić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej