Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ostateczna zemsta!

<< < (18/24) > >>

Siwobrody:
Śluby sruby, jaszczur pewnie i tak domyślał się że Siwy dalej uprawia po cichu swe hobby...
- Szebeka na wprost!
- Do dział kurwa!

DarkModders:
Jaszczur nie był idiotą. Wiedział dobrze, co ten stary wilk morski porabiał w międzyczasie. Dopóki niczego nie wywinie, nie będzie skracał go o głowę. Jest zbyt dobrym dowódcą, no i przynajmniej trzyma za mordy Czarne Kaptury.
Meldunki żołnierzy i rozkazy Siwego postawiły ponownie na nogi Szeklana. Kurwa, no wreszcie! Rasherze, oby to tylko nie chciało się źle skończyć. - mówił do siebie w myślach biegnąc w stronę armat. Zrobiło się nie małe zamieszanie, które szybko zdążyli opanować.
- Ładujcie te kule, nie mamy za wiele czasu! - krzyczał odbierając od jednego żołnierza zapaloną pochodnię. Pospiesznie otworzono beczkę z prochem. Pozostali zaczęli nabijać armaty i ładować kule. Uwijali się jak małe pszczółki. Od tego w sumie tutaj byli. Wszystko było już gotowe, lonty na swoim miejscu. Teraz wystarczyło tylko je odpalić.
- No, to teraz się z wami zabawimy. - powiedział uśmiechając się złowrogo. - Ognia! - zakrzyknął przystawiając do lontu rozpaloną pochodnię. Jak w zegarku, synchronicznie odpalono pozostałe. Grad kul pofrunął w kierunku niczego nie spodziewającej się szebeki.

Siwobrody:
- Co ty odwalasz! Grad kul poleciał w wodę, okręty nawet nie były doś blisko czy pod dobrym kątem. Siwy musiał robić kurewsko niebezpieczny zwrot w prawo wymagający zrzucenia kotwy i odcięcia jej w odpowiedniej chwili. Kadłub aż zastękał. - To mój okręt! Ja tu kurwa wydaje rozkazy! Dopiero teraz wystrzelili. Obie jednostki trafiły bez większych uszkodzeń. Szebeka szła na abordaż. W stronę Esmeraldy poleciały reż strzały. Zginęło pięć Kapturów. Po chwili napięcia doszło do abordażu.

30x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Bia%C5%82ej_Hordy

Nasi:

45 https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Czarne_kaptury

DarkModders:
No to się teraz porobiło. Dwa okręty przybiły do siebie rzucając się w wir walki. Tylko na to w sumie czekał. Wydobył zza pasa swój Negocjator i wyczekiwał odpowiedniego momentu do ataku.
Z szebeki spłynęła fala wojowników najeźdźcy. Zacisnął mocniej dłoń na rękojeści i rzucił się w kierunku napastników. W ferworze walki nie było trudno kogoś trafić. Pierwszy, lepszy z brzegu, który nawinął się pod jego ostrze nawet nie miał chwili na reakcję. Sprawnym ruchem wytrącił z jego dłoni sztylet i kolejnym ciosem przerąbał jego głowę na dwie połówki. Bezwładne ciało osunęło się na ziemię.
Nawet nie zdążył wykonać obrotu, kiedy z prawej strony poczuł czyiś oddech na swoim karku. Momentalnie odwrócił się, wtedy też padł pierwszy cios, który w porę sparował. Mocnym kopniakiem prosto w kroczę znokautował przeciwnika, który zgiął się w pół upuszczając miecz na deski pokładu. Kolejnym solidnym kopniakiem prosto w twarz powalił go i sprawnym ciosem w szyję dobił nieszczęśnika.
Niestety, miał nie małego pecha. Siła, jaką wykorzystał w bestialskim zamordowaniu napastnika, sprawiła, że topór wbił się w deski pokładu. Nie było czasu na jego wyciąganie.
Zanim zorientował się, poczuł tylko świst miecza, który zatrzymał się na pozostałości lewej ręki - kikucie. Zasyczał z bólu, na szczęście rana nie była zbyt głęboka.
- Tego ci już nie daruje. - wycedził przez zęby wyciągając z pochwy szablę. Zalewając przeciwnika falą celnych parad był pod wrażeniem jego determinacji i tego, że jest w stanie je odpierać. Widząc, że w ten sposób nic nie wskóra wykonał solidny obrót trafiając swym ogonem przeciwnika prosto w nogi. Runął z impetem na ziemię. Nie zdążył się podnieść kiedy srebrna szabla zatopiła się w jego klatce piersiowej przebijając serce i główne arterie. Po chwili był już sztywny.

27x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Bia%C5%82ej_Hordy

Narrator:
20x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wojownik_Bia%C5%82ej_Hordy

Zacięta walka trwała dalej. Zginęła dwójka Kapturów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej