Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostateczna zemsta!
DarkModders:
Opuścił głowe i cicho się zaśmiał. Zaraz też odwrócił się w stronę Siwobrodego i poklepał go po ramieniu.
- Dobra, dobra. Jakbyś jej wcześniej nie próbował zgrabić, to by ci się źle nie kojarzyła, druhu. - mówił spoglądając ponownie w morze. Ostatni raz westchnął głęboko i odwróciwszy się w stronę pokładu rzucił okiem na Czarne Kaptury, które w pocie czoła uwijały się na okręcie.
- Ide rozejrzeć się po pokładzie. Może pomogę co nie co chłopakom. - oświadczył mu powolnie kierując się w stronę zapracowanych żołnierzy.
Siwobrody:
- Z jedną ręką to se możesz pokład szorować. Mruknął pod nosem, poszedł za ster, okręt wpływał na Wewnętrzne Morze.
DarkModders:
Jak tylko mógł, to starał się pomagać w przygotowaniach do nadchodzącej batalii. Schodził za kazdym razem pod pokład, gdzie znajdowała się ładownia i ile miał tylko sił w ręce starał się toczyć kula po kuli w górę, po pochylni. Nie było to proste zadanie, kula swoje ważyła. Miał tylko nadzieje, że niczego w międzyczasie nie spieprzy, bo wtedy nigdzie nie dopłyną. Sapał jak stara lokomotywa, jeden zakręf, drugi i już znalazł się na pokładzie. Kule ostrożnie wtoczył na stosik, który znajdował się przy każdej armacie z osobna. Przy każdej z nich potrzeba było minimum 8 kul.
Częśc żołnierzy zajęta była odpowiednim napinaniem żagli aby statek mogł równomiernie i z odpowiednią mocą przebywać kolejne mile aż do celu.
Z każdą minutą, godziną kul na pokładzie przybywało. Wreszcie ostatnia z nich została wtoczona. Pozostało wnieść jedynie beczki z prochem, którymi zasypią armaty. To już nie było na jego siły. Postanowił więc wrócić na pokład, wyczyścić opancerzenie i zobaczyć, jak idzie Siwobrodemu.
Siwobrody:
Szło dobrze. - Nie przeszkadzaj mi. Musze się skupić. Zakręcił sterem omijając rafę.
DarkModders:
Nawet nie podchodził zbyt blisko. Krążył po pokładzie obserwując poczynania Czarnych Kapturów. Siwobrody z wielkim skupieniem pochłonięty był sterowaniem Nic dziwnego, wystające skały oraz rafy mocno zagrażały bezpieczeństwu przeprawy. Takie nadzianie się na którąkolwiek z nich mogło skończyć się opłakanym w skutkach rezultatem. Jedynie pozostali żołnierze wyzuci byli z emocji. Cóż, lata praktyki, szkolenia robią swoje. Przecież w szeregach Czarnych Kapturów służą także ułaskawieni piraci, którzy na wzór Siwobrodego złożyli śluby lojalności wobec barona Szeklana Caveda.
- Obyśmy tylko dopłynęli w jednym kawałku. - mówił pod nosem obserwując jak na metry statek przechodził między rafami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej