Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zapomniane ostrze

<< < (16/24) > >>

Imago:
//Rezygnuję z uczestnictwa, ponieważ  prowadzący się opierdala.

Patty:
- Dziwny to wampir był... - mruknęła do siebie Patty i cofnęła się do korytarza. Ciemność zdawała się za nią podążać, powoli pełznąc i zagarniając całą przestrzeń w której się pojawiała. Anielica zmrużyła oczy i zacisnęła mocniej palce na rękojeści miecza. Wyszeptała błogosławione słowo, a klinga rozbłysła płowozłotym światłem. Za sobą słyszała już miarowy chrzęst zbrój jej gwardzistów, zbliżali się szybko. Dobiegli po chwili, wyraźnie zaniepokojeni. Zniknięcie Nietoperza musiało ich zaalarmować, na tyle że porzucili swój posterunek.
- Pani, widzieliśmy jak wampir odchodził, wszystko w porządku? - zapytał jeden z nich, drugi zaś patrzył się w ciemność przed nimi.
- Tak - potwierdziła jedynie - Dobądźcie broni, nie wiem co jest przed nami, ale to z pewnością nic dobrego - powiedziała, pocierając skronie. Nabyta dzięki łasce Zartata intuicja nie dawała jej spokoju. Pancerni posłusznie dobyli szabli, stal zazgrzytała złowrogo, a anielica skinęła krótko głową i ruszyła przed siebie, prosto w ciemność. Jaśniejący miecz lśnił jeszcze przez moment, nim jego blask zaginął w cieniu.

Narrator:
Anielica odważnie wkroczyła w mrok, który otulał ją niczym całun, kompletnie odcinając od reszty świata. Czymkolwiek był ten tajemniczy opar, zdawał się mieć rozum i własną wolę, aktywnie reagując na poczynania kobiety i jej zbrojnej eskorty. Szósty zmysł anielicy zdawał się wariować, zwiastując atak z każdej możliwej strony, nic jednak nie nadchodziło. Do czasu przynajmniej. Nagle z prawej strony anielica bardziej wyczuła niż usłyszała ruch, szybki, agresywny. Ciemność zawirowała nagle, odsłaniając zamazany, blady kształt, który runął na hetman, pozostawiając jej sekundy na reakcję.

Patty:
Nie mając chwili do stracenia, widząc zamazany kształt anielica skoczyła w bok, używając miecza jako przeciwwagi i cięła z obrotu w miejsce, gdzie powinien wylądować tajemniczy stwór. Mięśnie zadziałały instynktownie, lata walki wyrobiły w niej czyste odruchy, dopiero rejestrując atak wzrokiem już wirowała w uniku i przechodząc jednocześnie do kontry.

Narrator:
Potwór nader zwinnie odchylił się w tył, nie zdołał jednak uniknąć błyskawicznego cięcia. Ostrze przecięło jego tors, odsłaniając zielonkawe, pokrzywione kości klatki piersiowej. Rana zdała się nie robić różnicy potworowi, który jednak zasyczał wściekle i cofnął się. Najwyraźniej błogosławiona broń anielicy sprawiała mu ból.

Skórodzierzca

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej