Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odzyskując wpływy - podgrodzie
Reed:
W samym zakładzie Bena nic się nie działo. Gdybyś był starożytnym wampirem usłyszałbyś karalucha pełznącego gdzieś po podłodze, ale jako młody krwiopijca ominęła cię ta przyjemność. Za to naprzeciwko dosłyszałeś "ciche hałasy". Zupełnie jakby ktoś zakneblowany próbował krzyczeć.
Imago:
Logicznym ciągiem zdarzeń, młody wampir skierował w się stronę "cichego hałasu". Na razie nie dobywał jeszcze broni. Jedynie zbliżał się. Ciemne odcienie jego szaty sprawiały, że był trudno widoczny w mrokach nocy oraz Hemis.
Reed:
W nocy istotnie wampir nie był za dobrze widoczny. Podszedłeś do okien jednego z domków obok, gdzie zza uchylonej okiennicy dojrzałeś związaną niewiastę, raczej młodego wieku, a obok leżące w kałuży krwi ciało. Dziewczyna wyrywała się rozpaczliwie. Gdzieś z głębi domu dobiegł cię odgłos rozbijanych przedmiotów, naczyń.
Imago:
Imago ujrzał związaną niewiastę. Była związana i próbowała rozpaczliwie się wydostać z więzów. Była młoda i urodziwa. Obok niej zaś widok kontrastujący. Ciało w kałuży krwi. Wampir wdrapał się bez problemu na okno. Bezszelestnie, cicho. Jak kot, jak noc. Wszedł do środka, równie cicho. Jego wampirza zwinność pozwalała mu dobrze rozprowadzić ciężar ciała, dzięki czemu unikał hałasu. Przez sekundę przypominał wielkiego nietoperza, gdy jego szata i płaszcz zawiały, gdy stanął na ziemi. Sprawdził ciało w kałuży krwi, po czym powstał od niego. Wymienił krótkie spojrzenie z kobietą. Przyłożył wskazujący palec do do ust zakrytych arafatką. Dzięki kapturowi widać było tylko jego oczy. Wciąż nie wyciągał broni. Zamiast tego szedł w stronę hałasu, wciąż nasłuchując, a przy tym węsząc.
Reed:
Mężczyzna leżący w kałuży krwi był żywy. Po prostu jego twarz została solidnie obita, nos złamany a wargi zmiażdżone. Najprawdopodobniej napastnicy w próbie wymuszenia tłukli go po mordzie, starając się wydobyć lokalizację pieniędzy czy innych kosztowności. Chata nie wyglądała na bogatą, zatem pewnie mężczyzna po prostu nie miał żadnego znacznego majątku.
Na twój widok kobieta wierzgnęła dziko i wydała z siebie wysoki, nieokreślony pisk. To, w połączeniu ze skrzypnięciem deski na której stanąłeś, zwabiło jednego z napastników. Wchodził właśnie do pomieszczenia.
Jeden zbój
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej