Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To dziecinnie prosta sprawa

<< < (12/13) > >>

Evening Antarii:
Renate nie wiedziała co powiedzieć. Odezwał się za to Krixos.
- Jeśli pani pozwoli to rozejrzymy się tu trochę. Obejrzymy kuchnię, pokoje dzieciaków, stołówkę, pani pokój także... - zakomunikował ork. Renate Kenig już chciała się odezwać, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język.
W tej chwili dziewczyna, która poprzednio stała obok dzieci, ubrana w szary fartuch, przyniosła wam ciepłą zupę do zjedzenia. Był to cienki rosół. Posłała wam smutne spojrzenie i wyszła równie cicho, jak tu weszła. Kenig wysiliła się, by na jej twarzy pojawił się przyjazny uśmiech. Mimo wszystko jej twarz, nos i oczy nie miały przyjaznego wyglądu i żaden uśmiech nie mógł ukryć wrodzonej złośliwości i zachłanności tej kobiety. - Smacznego panowie, smacznego. A co do rewizji... No cóż, jeśli to jest wymagane... To nie będę się sprzeciwiać- w tym momencie wstała z zamiarem wyjścia z pomieszczenia. Była podenerwowana.

Miyashi:
-Nie podoba mi się to Krixosie. Mało co tutaj się trzyma kupy. Zarówno w jej słowach jak i samym domu. Musimy się dowiedzieć wszystkiego co możemy. Nawet teraz źle się czuje jedząc ta zupę, gdy widzę te dzieci. - powiedział mężczyzna tak aby tylko ork mógł go usłyszeć.

Evening Antarii:
- Wiem...- mruknął ork. On nie wybrzydzał i dosłownie wypił jednym haustem całą zupę z talerza. Nawet nie poczuł, ab to choć trochę złagodziło jego głód. Cóż, później musiał sięgnąć po zapasy od Evening.
- Rozejrzyjmy się od razu, co ty na to? Rozdzielimy się. Ja sprawdzę dół i podwórze, a ty górę- zaproponował Krixos.
Budynek składał się z parteru i piętra. Na dole była stołówka, coś jakby wspólny pokój zabaw, łazienki, kuchnia, spiżarnia i pokój tej starszej dziewczyny, która zdawała się pomagać Renate w prowadzeniu przybytku. U góry zaś były pokoje dzieci, było ich 5. A na końcu korytarza znajdował się gabinet Renate Kenig. Obecnie wszystkie dzieciaki były na górze z polecenia groźnej wychowawczyni.

Miyashi:
-Zgoda, zobaczymy co możemy znaleźć. Mam nadzieję, że to pomoże coś wyjaśnić. Miyashi kiwnął głową orkowi i ruszył w kierunku górnego poziomu przybytku.

Evening Antarii:
Udałeś się zatem stromymi skrzypiącymi schodami ze zbutwiałego drewna na górę. Korytarz, po bokach którego znajdowały się pokoje, był ponury, farba stara i obdrapana, podłoga zniszczona, choć często myta - zapewne za karę przez dzieciaki. Drzwi do pokojów były pozamykane. Postanowiłeś wejść do pierwszego z nich po prawej stronie. Ujrzałeś dwa piętrowe łóżka, szafę w rogu, a na środku ściany naprzeciwko drzwi znajdowało się okno z firanką bardziej przypominającą brudną ścierkę niż ozdobną zasłonę. Był tu jeszcze niski stolik, na którym leżało kilka kartek i trochę węgla do rysowania. Dwie dziewczynki w wieku około 11 lat siedziały razem na materacu - jedna plotła drugiej warkocze. Dwie pozostałe, około 8-letnie, choć tobie trudno było to określić (wszystkie miałby bowiem szarą cerę, podkrążone oczy, słabe włosy i były dość chude), rysowały coś na niemal zapełnionych już kartkach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej