Nawaar postanowił ruszyć swój tyłek poza Valfden. Słyszał, że w Łęcinach, Melkior Tacticus znajomy z ostatniej wielkiej wyprawy, zbiera różnych śmiałków. Mauren jako, że nie popadł z bękartami w konflikt jak to miało miejsce ostatnio, pomiędzy nimi a bractwem, gdy omal nie rzucali się sobie do gardeł. Ciemnoskóry miał spokojną głowę jadąc na swoim białym rumaku. W końcu dotarł on do wioski, co trochę trwało, ale widocznie zdążył, gdyż okręt jeszcze stał a miejscowi, pakowali jeszcze zapasy na podróż. Kruk zszedł z konia, przed okrętem, by nie robić zamieszania, bo ruch jest taki niczym w ulu.
- Dzień dobry. Poszukuję Melkiora albo kapitana jednostki?
Zapytał do ogółu, gdyż zapewne ktoś wskaże mu drogę albo wyłoni się na pokładzie.