Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Kenshin:
Zadanie było dość poważne, bo zbadanie tajemniczych ruin, wiązać się może duchami, nieumarłymi a to może być ciężki kawałek chleba.
- Twoi ludzie będą gotowi na walkę z umarlakami? Masz chociaż srebrną broń albo sól? Do walki z duchami przyda się żelazo co pewnie wiesz, ale sól może je skutecznie wypędzić jeśli znajdziemy resztki no i miksturami byśmy zapewne, nie pogardzili. Masz coś takiego na stanie? Przyda się również mapa terenu, ale ją weżniemy z fortu, bo na pewno taką mają.
Pasterz stworzenia wymienił artykuły pierwszej pomocy, które wiąże się z taką wyprawą, oby coś z tego było na stanie.
Melkior Tacticus:
- Prędzej zastaniecie tam bandytów lub dzikie zwierzęta. Kazmir ma zapas mikstur. No i to nie są dracońskie ani wampirze ruiny.
Nawaar:
Melkior zmierzał na okręt, by udać się do stolicy. Mauren wiedział, że w dużym mieście, o zarobek zdecydowanie łatwiej. Dlatego bez zastanowienia wszedł z powrotem na pokład. Egzekucja również go korciła, ale nie wynagrodzi mu ona niczym, a w Sannau to zakręcić się może wszędzie do tego, nałapać znajomości, nowych zleceń. Dla początkującego kruka będzie to korzystniejsze niż siedzenie w biednym forcie i porcie. Wkrótce mięli wypłynąć, tylko zapewne elf rozmówi się z orkiem. Ciemnoskóry nie mógł się doczekać, by ujrzeć stolicę.
Kenshin:
- Rozumiem to wiele wyjaśnia. Dobrze zaraz zbiorę ze sobą kilku ochotników, ale po egzekucji skoro tak chcieli to oglądać.
Sprawa była wyjaśniona kompletnie, także nie chciał już nikogo zatrzymywać. Czarnoskóry ork zszedł znów na stały lad po drodze mijając nieznanego mu maurena, by w końcu udać się do fortu, żeby skrzyknąć kilka osób do wyjątkowej misji. Ciekawe czy rzeczywiście będzie tak jak elf mówi, że obędzie się bez duchów i wampirów z drugiej zaś strony, ciekaw był kto z nim pojedzie, bo iść taki kawał nawet z zapasami to karkołomna misja. Pewnie gdzieś znajdzie się jakiś wóz i konie dla bękarciej ferajny.
Mirzak aep Rothgar:
Przez te dwa dni wypił więcej tequli niż normalny człowiek, i tylkoon doceniał miejscową sztukę gorzelniczą. Acz on ową tequile doprawił by jeszcze rumem, albo i piwem. Egzekucja była nudna. Wręcz typowa. Po jej zakończeniu odnalazł Kenshina.
- Ponoć ekypy szukosz ja?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej