Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Braterska pomoc

<< < (56/102) > >>

Melkior Tacticus:
- Nie. Odparł nie przerywając opierania się o burtę i obserwowania jak statek dobija do nabrzeża. - Bo bym był w takim samym położeniu w jakim teraz jest Jungangren. Między Ilusmirskim kowadłem i Ghuruckim młotem. Musiałbym stać się lennikiem Valfden, co na jedno wychodzi. Fregata zacumowała.

Zaidaan:
Emerick zaśmiał się margrabiemu bezczelnie w twarz. Wyciągnął pismo zza pleców i rozwinął tuż przed twarzą jaszczuroczłeka, by był w stanie spokojnie przeczytać.
- Czytaj, co stwierdziła postanowiła twoja Wielka Kapłanka.

Narrator:
- Nie! To niemożliwe!

Kenshin:
Ork dostrzegł kufer obok swego łóżka. Tam zapewne był caly jego sprzęt wraz z ubraniami. Pasterz stworzenia ubrał się należycie jak powinno, ale miał jeszcze pewne trudności, bo świeżo zagojone rany dawały, o sobie znać, co tylko bardziej wkurzało niż bolało. Kenshin zdołał wszystko na siebie założyć, czując ciężar swego ekwipunku bardziej niż kiedyś.
- Latka lecą.
Skomentował sam siebie. Na razie mu się nie spieszyło, ale też nie znał planu i co miał aktualnie, robić teraz. Czekać na krasnoluda czy może wyjść samemu? W sumie nie znał tutaj nikogo przynajmniej na razie albo, nie wiedział czy ktoś z jego znajomych tutaj jest w każdym bądź razie, postanowił się przewietrzyć, także powolnym chodem opuścił lazaret wcześniej, ścieląc łoże, przed nim nowa wyspa Vrihok. Na początek jednak przeszedł się po porcie może tam kogoś spotka albo da mu jakieś wskazówki, gdzie szukać.

Zaidaan:
- A jednak, możliwe. Zabrać go na dziedziniec. Czas nadszedł, margrabio.
Zwinął powoli pismo i schował zza pazuchę, a następnie wolnym krokiem ruszył na dziedziniec, gdzie czekał aż przyprowadzą margrabiego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej