Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rycerze bez blach, czyli łowy na wampiry po kryjomu

<< < (3/15) > >>

Gascaden:
Gascaden przykucnął przy śladach badając je łapą.
- Hmm.. Ślady butów.. I rąk. Tak jakby człowiek, lub coś do niego podobny chodził na czworaka.
Ruszył powoli za śladami.

Marduk Draven:
Marduk słuchał Gascadena. Poszedł za jaszczurem, widząc, że ten złapał trop. Milczał, trzymając kuszę gotową do strzału. Ślady zaprowadziły ich po trakcie do resztek jakiegoś wozu, solidnie przeżartej padliny konia, oraz jakiegoś bogu winnego mężczyzny, który nie miał ciała od pasa w dół. Jego twarz była zmasakrowana, można było nawet przyznać, że twarzy tej nie było. Ślady prowadziły jeszcze dalej, idąc z traktu w las.

Gascaden:
- Cholera..
Skomentował kolejny, niezbyt piękny widok zmasakrowanego konia i woźnicy. Mimo panującego wokół zimna w Gascadenie burzyła się krew, by dopaść tego kto to zrobił. Ruszył dalej za śladami z chęcią pomszczenia tych niewinnych ludzi.

Marduk Draven:
Podobny zapał pojawił się także w przełożonym Gascadena. Marduk ścisnął mocniej kuszę, broń, której rzadko używał, lecz którą niezwykle szanował. Potężny kawał drewna, zdolny obrócić bogato wystrojonego rycerza w pełnej płycie w zimnego trupa. Rozglądał się cały czas uważnie.
Wkrótce dotarli do kolejnej makabrycznej sceny. Młoda dziewczyna, bądź też jej rozszarpane resztki leżała na gołej ziemi pełnej uschniętych liści. Jej suknia poszarpana, włosy rozczochrane, twarz nienaruszona, wykrzywiona w grymasie tak mrożącym krew w żyłach, że niemal czuło się jej ból. W dodatku, przed śmiercią była wielokrotnie gwałcona ze wszystkich stron. Draven podszedł do ciała i zamknął oczy niewiaście.
– Trzeba ich będzie wszystkich trzech pochować – mruknął.– Ale wpierw przydałoby się rozglądnąć jeszcze...
W oddali słychać było wilczy skowyt, wilka, który wył opętanie do księżyców.

Gascaden:
- Najpierw trzeba pozbyć się tych sukinsynów, którzy się tego dopuścili.
Ścisnął dłoń w pięść i dalej szukał śladów, które mogłyby go naprowadzić na sprawców. Teraz zmienił zdanie. To nie byli ludzie, tylko wampiry, które bawiły się kosztem ludzkiego życia. Miał zamiar zapewnić tym pomiotom tyle samo cierpienia, ile oni wyrządzili tym wszystkim biednym wieśniakom. Bał się, że po wszystkim wampiry mogły zamienić się w nietoperze i odlecieć, wtedy nie znajdzie żadnych śladów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej