Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Odrodzenie
Armin:
- Nie ma co teraz nad tym rozmyślać. - powiedziała. - Jedźmy dalej, wtedy prawdopodobnie otrzymamy wszystkie odpowiedzi, ale żeby to zrobić musimy tam najpierw dotrzeć.
Mohamed Khaled:
Wskoczył zgrabnie na konia i ruszył, kiwając głową na pozostałych. Jechał na samym przedzie, powoli, rozglądając się uważnie po okolicy. Ręka niespokojnie wędrowała to do pleców, to na lejce. Czuł się obserwowany, zresztą wszyscy mogli odnieść takie wrażenie. Jakby kilka, kilkanaście par oczu oglądało was ze wszystkich stron. Potęgi odczucia nadawało to, że zaczęło się ściemniać, a śnieg sypał coraz szybciej i silniej.
Po czterdziestu minutach jazdy w takich warunkach dotarliście niemal pod samą bramę grodu. Przed wzrokiem strażników chroniły was ostatnie drzewa.
Mohamed zatrzymał się na linii drzew i spojrzał za siebie. Dałby sobie głowę odciąć, że przez krótki moment coś przebiegało traktem który dopiero przejechali. Coś ich śledziło, albo sprawdzało kto zbliża się do podbitego grodu. Nie wiedział jednak kto, ani tym bardziej co. Miał się jednak na baczności.
Wrócił myślami do rozmowy ze zwiadowcą. Na dolny dziedziniec, do swoistego podgrodzia wpuszczali niemal każdego. Postanowił więc zaryzykować i ruszył powoli w stronę dziedzińca.
Strażnicy którzy okupywali wieżę przy bramie nawet się nie ruszyli. Zmierzyli wędrowców zimnym, kalkulującym spojrzeniem po czym brama zaczęła się otwierać. Wstęp do grodu był otwarty.
Za grubym, masywnym murem skryte było małe miasteczko, nad którym wisiał złowieszczy zamek. Po prawej zdołaliście dostrzec karczmę i burdel, po lewej plac treningowy na którym niestrudzenie jeden z "żołdaków" tłukł dwójkę dzieciaków w wieku ośmiu lat, zaś środkiem szedł trakt do bramy wjazdowej na zamek.
Budowla nad wioską otoczona była fosą, przez którą przebiegały dwa mosty. Oba w tej chwili pilnowane przez dwudziestu ludzi.
Rikka Malkain:
-Sporo straży.- Wampirzyca stwierdziła oczywistą rzecz, ale zaskoczył ją trochę taki obrazek. Fakt, zwiadowcy mówili o całej masie zbrojnych, jednak nie spodziewała się dwóch dziesiątek ludzi na głupim moście. Zazwyczaj w takich miejscach można było znaleźć dwóch, czasem czterech wartowników.
-Albo ktoś tutaj naprawdę nie ma czego zrobić ze swoimi ludźmi, albo ci z zamku wiedzą że ktoś zamierza ich zaatakować. Raczej to drugie.
Powiedziała przyglądając się nie tyle osadzie i widocznym tu i ówdzie żołdakom, co samej twierdzy. Wcale ładny, kurwa, zameczek. Pomyślała, bo jedną rzecz trzeba było przyznać. Architekt się postarał. Zamek był nie tylko świetną fortecą i budowlą obronną, ale też cieszył oczy. Piękno było czymś, co w tym paskudnym świecie należało doceniać.
-Nocą mogę dostać się tam jako nietoperz.- Rudowłosa od razu przeszła do planowania akcji. -A później zlikwidować straże na murach i jakoś umożliwić wam wejście. Ale do zachodu słońca jeszcze kilka godzin, więc mamy sporo czasu żeby się rozejrzeć. Może znajdziemy lepsze rozwiazanie.
Armin:
Dużo, wprawdzie przepiękny zamek otoczony fosą, dodatkowo mnóstwo strażników. Łatwo nie będzie wykonać ich planu, jakikolwiek by on nie był. Ale nikt nie mówił, że będzie prosto i przyjemnie.
Kobieta czuła na sobie wzrok obserwatorów. Byli śledzeni, możliwe, że już od samego początku wyprawy, chociaż tego nikt nie mógł być pewien.
Z dziwną łatwością znaleźli się na dziedzińcu, zmierzeni wzrokiem przez strażników pilnujących bramy.
- Skoro są przygotowani na jakiś atak, znaczy się, że jeśli tam wejdziemy, to zostaniemy złapani w pułapkę. - stwierdziła ciemnoskóra.
Samir:
Po wjechaniu do grodu mauren rozglądał się tyle uważnie, co dyskretnie. Beznamiętnym spojrzeniem przemknął po żołdakach tłukących jakieś bogu ducha winne bachory i zwracał raczej uwagę na fortyfikacje i ilość straży. Której w istocie było niemało.
- Armin ma rację. Nawet jak dostaniemy się do środka to jesteśmy w pułapce, otoczeni hordą żołdaków - spojrzał na najblizszy patrol i ocenił ich rynsztunek czy odzienie - W nocy można dorwać paru, zwędzić im umundurowanie i wtedy spróbować się prześlizgnąć. Lub wyjść. Przebranie daje nam pewne pole manewru.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej