Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test kruka #37

<< < (12/23) > >>

Arivel:
Nawaar wyczuł smród odchodów i uryny jeszcze zanim zajrzał do dziury w ścianie. Wyglądało na to, że można nią było przedostać się do miejskich kanałów.

Nawaar:
Nawaar nie musiał zaglądać do środka, bo tylko podchodząc poczuł smród gówna i szczochów. Dziura prowadziła do kanałów miejskich. Ciemnoskóry zapamięta to sobie, bo może mu się to posłużyć w dalszej części zadania. Teraz nie mając już nic do roboty, ruszył on do chirurga, którym miał zająć się Pawłowem. Człowiek pewnie się niecierpliwy, bo zapewne będzie zainteresowany stanem swojego pomocnika. Niestety syn pustyni, nie będzie mieć dobrej nowiny. Teraz skoro magazyn był czysty to, przy wyjściu zamknął drzwi kluczem następnie, ruszył już bezpośrednio do Pawłowa.

Arivel:
Po dotarciu do właściwego mieszkania Nawaar zapukał, po czym został wpuszczony do środka przez owiniętą w szlafrok żonę chirurga. Skierowała ona maurena do izby, w której medyk zajmował się poszkodowanym Pawłowem. Zdążył on już nastawić nogę karczmarza, a teraz kończył ją usztywniać. Pawłow wyglądał na lekko rozkojarzonego, widocznie lekarz podał mu jakiś środek przeciwbólowy, jednak wyraźnie ożywił się na widok syna pustyni.
-Szybko wróciłeś! I co powiedzieli strażnicy? Zajmą się tym?

Nawaar:
Ciemnoskóry dostał się do mieszkania chirurga. Przywitała go natomiast jego żona, która również musiała zostać zbudzona, przez te wrzaski, co właściwie nie było się czemu dziwić. Syn pustyni został wpuszczony do pokoju, gdzie leżał już poskładany człowiek. Szybko doszedł do siebie na widok Nawaara. - Zabiłem bestię osobiście. Pochwalił się, ale czy coś na tym zyska? - Był to kuroliszek doprawdy dziwny twór. Następnie zmienił ton na bardziej poważny. - Pomocnik natomiast nie przeżył spotkania z nim gdy już, zszedłem na dół to potwór pożywiał się nieszczęśnikiem. Wyjaśnił wszystko co musiał, ale teraz najważniejsze. - A teraz, gdzie znajdę Marcela Lorensa? Wszak tylko po to narażał się, żeby się dowiedzieć, gdzie owy człek się ukrywa.

Arivel:
-O cholera, biedny Patrick.- Karczmarz posmutniał. -No, ale za tego potwora na pewno należy ci się jakaś nagroda. Pogadam z właścicielem magazynu i resztą użytkowników. Możesz zgłosić się do mnie za kilka dni, na pewno do tego czasu zorganizujemy dla ciebie jakąś pękatą sakiewkę. Swoją drogą, czemu tak ci zależy na tym Lorensie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej