Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na drodze ku zrozumieniu - Quinn

<< < (5/7) > >>

Quinn:
Zupełnie skołowany elf otrząsnął się, bowiem zajrzał śmierci w twarz, a raczej w rozdziawioną, niedźwiedzią paszczę. Słuchając druida, który pojawił się praktycznie znikąd Quinn posłusznie pochylił się i otworzył klatkę, wypuszczając niedźwiadki. Te wybiegły od razu, kierując się w stronę niedźwiedzicy.

Kenshin:
Młode dołączyły do matki, a druid odesłał ją w jakimś kierunku. Człowiek lasu następnie zajął się rannym mężczyzną. Wyciągnął wbitą strzałę, przemył ranę a potem odprawił znane tylko mu rytuały. - Dobrze, że go oszczędziłeś, nie jesteśmy tacy jak oni. Dla nas każde życie ma znaczenie, ale z niektórymi nie da się inaczej. Wypowiedział do ciebie ważne słowa, by zwrócić się następnie do uleczonego. - Zmień swoje postępowanie póki czas. Idź szerzyć wiarę w Ventepi! NAWRÓĆ SIĘ! Wydarł się na cały las, że aż drzewa się zatrzęsły i nastała cisza. Spokój ogarnął cały las. Człowiek zaś uciekł w popłochu. - Dziecię lasu jeśli masz jakieś pytania możesz zadać je od razu, ale najpierw spocznijmy wszyscy. Ognisko się jeszcze pali to możemy to wykorzystać. Druid zasiał na ziemi, czekając aż dołączysz jeśli oczywiście masz ochotę.

Quinn:
- Dziękuję za interwencję. Nie miałem złych zamiarów wobec niedźwiedzicy, ale nie wiem co ona by ze mną zrobiła - podziękował druidowi Quinn i zasiadł przy ogniu - Dobrze się ogrzać, niby jeszcze jesień, ale koszula cienka, a w wietrze czuć już zimę. Z pytań... może jedno, dwa. Dużo o waszym zgromadzeniu słyszałem, chciałbym tylko wiedzieć, to jest to czym mógłbym i powinienem się zajmować, gdyby udało mi się dołączyć do Konkordatu? Tropieniem kłusowników i tym podobne? Nie mam nic złego na myśli, po prostu próbuję się rozeznać w pełni waszych obowiązków.

Kenshin:
Druid patrzył na języki płomienia, które pożerały siebie wzajemnie. - Pamiętasz jak mówił druid w mieście, ze mamy oczy i uszy wszędzie prawda? Niestety nie daliśmy rady przybyć wcześniej za mało nas w naszym stadzie, ale lepiej przybyć późno niż wcale, nie musisz dziękować to nasza powinność jako pasterzy lasu. Wyjaśnił młodemu. - Prawda czuć zbliżającą się hemis z każdą chwilą.[/color] Westchnął sobie. - Zwierzęta poszukują jeszcze jedzenia, by przetrwać mrozy i stają się łatwym celem dla takich jak tamci dwaj. Robimy co możemy, żeby pomóc zwierzęta w ramach rozsądku. Krąg życia musi trwać, ale dokarmiamy je w ramach potrzeby możesz w tym pomóc, łapiąc kłusowników i niekoniecznie ich zabijając, bo najpierw nauka i rozsądek potem walka. Mężczyzna zamyślił się chwilę, wrzucił kilka drew do ogniska, które zaskwierczało lekko. - Co jeszcze? Wiem dostarczamy rośliny lecznicze i inne do miast, pilnujemy by pewne populacje zwierząt nie rozrosły się jak wilki, które atakują domostwa oczywiście podchodzimy do tego iście honorowo jak rycerze na placu boju. Mówiąc prościej, pilnujemy całego ekosystemu, by każdemu żyło się dobrze w imię Ventepi. Tutaj zakończył dając niemal cały obraz pracy jaki mają druidzi oraz wojownicy konkordatu mają do wykonania.

Quinn:
- Rozumiem - odpowiedział Quinn - Przyznam nie mam chyba więcej pytań. To co zrobiłem dzisiaj myślę sprawiło mi pewną przyjemność. Nie lubię i nie chcę zabijać jeśli nie muszę, ale zwrócenie młodych jej matce sprawia, ze czuję się troszkę dumny. Chciałbym kontynuować te czyny jeśli mogę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej