Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na drodze ku zrozumieniu - Quinn
Kenshin:
Jeden mężczyzna oberwał nie śmiertelnie, ale na tyle by go obaliło, co na chwilę został wyłączony z walki. Drugi natomiast momentalnie się zerwał. Dobył łuku oraz strzały, czaił się aż Quinn, wychyli swoją głowę i szpiczaste uszy.
2x kłusownik jeden ranny leży, nie wstaje.
Quinn:
Zatem walka. Elf nie ryzykował wystawienia głowy, nie chciał się narazić na trafienie strzałą. Wycofał się lekko, starając zachować ciszę i przy okazji zebrał dwa kamienie. Gdy już wycofał się wystarczająco przeszedł w prawo, starając się zajść z flanki swojego oponenta. Kiedy już poczuł że odszedł wystarczająco sięgnął po kamień i cisnął min przed siebie, starając się odciągnąć uwagę kłusownika, by pomyślał ze Quinn skrada się od drugiej strony. Gdy kamień leciał elf zerwał się na równe nogi i sięgnął po drugą strzałę, napinając łuk. Dojrzał pomiędzy drzewami swojego wroga, wycelował i wypuścił pocisk. Żelazna strzała pomknęła ku kłusownikowi, wbijając się w nieopancerzoną pierś. Przeciwnik padł niemal natychmiast, zupełnie jak rażony strzałą. Quinn nie tracąc czasu dobył topora i runął przed siebie, dobiegając do kłusowników. Sprawdził drugiego ranionego przez siebie mężczyznę, ale strzała wbiła się głęboko w pierś, naruszając wiele żył i płuco. Mężczyzna leżał na ziemi, krztusząc się krwią i patrząc błagalnie. Elf uniósł topór i uderzył znad głowy, kończąc życie swojego przeciwnika. Nie był z tego dumny, ale nie pozostawili mu wyboru.
Następnie wstał i ruszył ku klatce z niedźwiadkami. Wszak to im przede wszystkim tutaj pomagał. Swoje bronie odłożył już bezpiecznie na miejsce, podszedł do zwierzęcego więzienia i otworzył je, wypuszczając misie. Odsunął się natychmiast, by ich nie nastraszyć i obserwował, jak biegną w las.
Po tym wszystkim sprawdził jak się miewa pierwszy z kłusowników, którego przecież oszczędził.
Chciałbym zabrać 2 sztylety
Nazwa broni: sztylet kłusownika
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,45kg mosiądzu o zasięgu 0,3 metra.
Kenshin:
Zmyśla taktyka długouchego podziałała! Mężczyzna, nie miał szans obrywając bezpośrednio strzałą, a potem toporkiem, co zakończyło żywot jednego. Elf natomiast pozostawił drugiego człowieka, przy życiu. Jednak nim zdążył wypuścić młode z klatki to usłyszał głośne warknięcie, które sparaliżowało Quinna, poczuł jak zamienia się w słup soli, gdy na polane wtargnęła ogromna niedźwiedzica!
Niedźwiedzica
// Jeszcze nie atakuje
Quinn:
Elfa dosłownie zmroziło. Co innego wiedzieć niedźwiedzia gdzieś w oddali albo nawet w postaci skóry, a co innego stanąć twarzą w twarz z ogromną niedźwiedzicą. W dodatku której młode siedziały w klatce nieopodal. Quinn uniósł powoli, bardzo powoli, ręce ku górze, pokazując niedźwiedzicy że nie ma złych zamiarów i nie stanowi zagrożenia, po czym ostrożnie podszedł do klatki i trącił ją lekko stopą, wskazując misiowej mamie gdzie są jej młode. Następnie pochylił się lekko i spróbował ją otworzyć.
Kenshin:
Elf zbliżając się do klatki z małymi, sprowokował niedźwiedzicę, którą ruszyła w szalonym tempie, gdy nagle metr od długouchego zatrzymała się nagle, jakby w transie! Quinn skonfundowany nie mógł wiedzieć jakie cuda się, dzieją w tym momencie, bo niemal zginął. Do czasu aż pewne krzaki się nie poruszyły a obok ciebie, stanął druid wraz z przybocznymi! Mówiąc do ciebie.
- Wypuść je teraz!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej