Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Śladami Bestii

<< < (20/27) > >>

Patty:
- Tak zrobię. Wybacz, maurenie, ale nieumarli to dla mnie ciut za dużo... - powiedział myśliwy, a kolor jego twarzy przypominał kolor zombie których zabiłeś. Chyba znów zbierało mu się na wymioty. Strażnik zaś skinął na ciebie głową i wskazał drogę na górę.
- Jeśli wiesz stąd juz wszystko to chodźmy, zaprowadzę cię.

Mohamed Khaled:
- Chodźmy - powiedział do strażnika po czym ruszył za nim w stronę ratusza. Aiden... No cóż, wymiękł. Choć może był wieloletnim myśliwym i łowczym, to z zombie mało kto chciał walczyć. Nigdy nie wiadomo co takiego odjebie...

Patty:
Ruszyliście zatem do domu burmistrza. Chwilo urzędował z własnego domu, jak powiedział ci strażnik w trakcie spaceru, bowiem lękał się on o swoje życie. Jak się tez okazało mieszkał nieopodal rynku głównego miasteczka, w ładnym i niedużym domku ulokowanym w bocznej uliczce. Wejścia chroniło dwóch znudzonych strażników, którzy widząc eskortującego cię strażnika bez słowa przepuścili was dalej. Potem krótko na piętro i oto byłeś w gabinecie burmistrza, łysiejącego i brzuchatego mężczyzny po czterdziestce.

Mohamed Khaled:
Czekał aż burmistrz się odezwie. Choć był ponad stanem tego brzuchatego tchórza, jakoś nie miał ochoty trafić do więzienia za odezwanie się bez pozwolenia. No cóż... Różni ludzie chodzą po Valfden. A większość jakoś za nim nie przepadała.

Patty:
- W czym mogę pomóc, panie Khaled? - zagaił burmistrz uprzejmie - Jak rozumiem Bestia pana sprowadza.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej