Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #36
Imago:
– Pokurczem, to jesteś ty, ruchająca wszystko kupo smalcu – odpowiedział z wrednym uśmiechem. – I to ja do ciebie mam pewien nie cierpiący zwłoki interes. Drogi. Conajmniej 500 grzywien, ale potrzeba mi ciebie. Niedaleko ukryłem coś cennego i potrzeba mi kupca na to, Lewis.
Arivel:
Nim się zorientowałeś, dostałeś szybkim, silnym, wrecz mocarnym prawym prostym prosto w podbródek, aż tobą zatrzęsło i poleciałeś do tyłu przewracając przy okazji dwa stoliki i kilka krzeseł.
Imago:
Prowokacja zadziałała aż zbyt dobrze. Imago zarobił potężny cios w szczękę. Stoliki i krzesła poprzewracały się, kufle potłukły, piwo i gorzałka wylały. Nowo narodzony wampir, z nieznaną mu wcześniej zręcznością podniósł się. Jego przeciwnik sam już stał na nogach i wyprowadził kolejny cios, tym razem prosty niczym miecz. Nocny wojownik szybkim ruchem własnej ręki przekierował cios, jednocześnie uchylając się lekko.
Padł pierwszy cios wampira. W wątrobę. Był szybki i niezwykle mocny. Grubas aż się opluł od jego siły. Machnął prawą ręką w stronę Imago, chcąc go walnąć. Mężczyzna jednak, niezwykle gibki i zwinny schylił się pod ciosem, uderzył go przestrzenią pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym w jabłko Adama, po czym wykorzystując jego zakrztuszenie, uderzył mocarnie otwartymi dłońmi w jego uszy.
Zadzwoniło w uszach grubasa, który cofnął się o kilka kroków, łapiąc za uszy. Zarobił mocny, prosty cios w nos, który złamał go. Potem sierpowy, który wybił zęba i kop w kolano. Coś przy tym chrupnęło, grubas zawył jeszcze głośniej, po czym zarobił kuflem po skroni. Zwalił się na ziemię, lecz Imago złapał go za ubrania i podtrzymał. Sam niedowierzał temu, jaki jest silny po transformacji. Uderzył raz jeszcze grubasa, by mocniej go oszołomić, po czym zaczął go ciągnąć w stronę drzwi. Zamiar był prosty. Pod pozorem wywalenia śmiecia, zaciagnąć go do zaułka i zamordować jak wieprza. Wyszedł. Skierował się do zaułka, pchnął grubasa na ziemię i wbił mu kolano w brzuchol Zatkał usta dłonią.
Arivel:
Choć twoja akcja była brawurowo przeprowadzona, a samym gościom niezbyt da burda się podobała, jakimś cudem nikt nie wezwał straży, a ty w spokoju opusciles budynek ciągnąc za sobą swego byłego przeciwnika. Zaulkow do wyboru miałeś dwa. Jeden zaraz przy karczmie, ale na tyle widoczny, że straż mogła by Cie zauważyć, drugi zaś był okuoiony przez masę zbirów.
Imago:
Imago z dwojga złego, wolał drugi zaułek. Tam też zawlókł Lewisa. Zaułek był okupowany przez szumowiny. Wampir stanął butem na szyi Lewisa. Ale zrobił to lekko, tak, by go trzymać w ryzach.
– Won – warknął do szumowin w zaułku. Wyszczerzył kły.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej