Nawaar trzymał się szyku. Wszyscy zeszli niżej do szerokiego korytarza, który wypełniony był drzwiami. Plan króla był taki, żeby strzelcy ustawili się pod drzwiami i oddali ostrzał. Mauren nie chciał się pchać, bo było już za tłoczno natomiast tego miał, baczenie na sąsiednie drzwi. Stał gdzieś koło Draga, kiedy wrota padły od magii Evening, a potem rzucono czar. Ciemnoskóry przeraził się kiedy drzwiami za ich pleców, wylazły dwa gigantyczne monstra. Były to orksteiny, o których Marduk kiedyś wspominał. Syn pustyni nieco zbladł na widok takiego przeciwnika, o ile maureni to potrafią! Nie byli oni jego rozmiarów, nie mówiąc już o sile i jakiejkolwiek szansy na wygranie pojedynku z nimi na ten moment, nie widział!
Nawaar lekko się wycofał, żeby poczuć się odrobinę bezpieczniej w okolice schodów, lecz nadal miał pietra, zobaczył jak z pozostałych sal wyleźli ludzie kultyści, którym musiało się nieco w główkach namieszać. Mauren już wiedział, że z nimi miał szansę do tego zachowany odpowiedni dystans, sprawił, iż poczuł się zdecydowanie pewniej. Ciemnoskóry wymierzył do wroga, który wychodził z pomieszczenia czwartego, odczekał chwilę nim ten się zorientował o co mogło chodzić z tymi hukami. Syn pustyni mierzył, gdy był gotów wypuścił bełta. Pocisk przemierzył korytarz, trafiając szkielet prosto w czaszkę. Z oddali słychać było chrupniecie od siły uderzenia. Grot bełta utkwił w czole nieumarłego, który posypał się na mniejsze kosteczki, gdy jego czaszka uległa zniszczeniu.
Ciemnoskóry schował kuszę, dobywając jednocześnie puklerza oraz włóczni, poczekał aż przeciwnicy zorientują kto do nich strzelił. Ciemnoskóry musiał zmierzyć się jeszcze z człowiekiem i trzema abominacjami w postaci ożywionych zwłok, i samych kości. w samej szacie ruszył na niego pierwszy, bo był zdecydowanie sprawniejszy. Syn pustyni mając spory zasięg ataku pierwszy, wyprowadzał ciosy, starając się trafić człowieka w głowę. Ten cwaniaczek sprytnie unikał jego ataku, lecz na razie nie mógł skontrować włóczni do czasu, aż sprytnie okręcił się wokół omijając grot i próbując wbić się w bok ciemnoskórego, który w ostatniej chwili zasłonił się puklerzem, odpychając człowieka do tyłu. Walka przeciągała się na niekorzyść Nawaara, który nie miał już czasu, bo trzy bestie się zbliżały chętne na ciemne mięsko, więc odskoczył do tyłu nabierając dystansu. Mężczyzna natarł na niego starając się pchnąć swym mieczem w ciemnoskórego. Mauren zszedł z toru ataku, robiąc obrót, po czym uderzył on w plecy kultysty puklerzem ten, uderzył w ścianę a sekundę po tym, poczuł mocne ukłucie w plecy. Włócznia przebiła się przez materiał szaty, potem skórę, przytwierdzając człowieka do ściany na dobre. Przebite organy nie nadawały się do dalszego użytkowania. Krwotok wewnętrzny spowodował zgon człowieka an dobre.
Syn pustyni nie mógł przerwać ataku, bo bestie były o krok. Ciemnoskóry wycofał się od ściany, żeby nie dać się otoczyć, miał dość czasu, żeby zauważyć, iż ma dużą szansę wygrania dalszych pojedynków, bo na początek mając broń miotaną w dłoniach, nastawił się, robiąc zamach, po czym rzucił włócznią mierząc do kolejnego szkieletu, który zbliżał się do niego. Włócznia miała krótki dystans a jako, że była ona błogosławiona to na spokojnie przebiła czaszkę maszkary, bo tylko to było sensowne miejsce, które było całe, więc musiało zadziałać tym, że potwór odejdzie z tego świata na dobre i tak właśnie było, gdy czaszka pękła od czarnego grotu. - Jednej bestii mniej. Powiedział dodając sobie otuchy, gdy kolejne dwie się zbliżały nadal. Żywe trupy tutaj z powodu dużego rozkładu, musiały mieć podobną słabość. Trzeba było celować w głowę, a że były one bardzo powolne i mały one ledwo miecze to ciemnoskóry dobył najpierw jednego nożna, którym cisnął trzymając ostrze między palcami. Zgniła skóra, nie mogła się temu przeciwstawić tak samo jak czaszka. Ostrze, które zwało się "Pobożnym" utkwiło w czaszce kreatury, niszcząc jej mózg wraz z żywotem. Na placu boju pozostał jeszcze jeden, także znów mauren się wycofał unikając miecza, po czym dobył runy lodu. Puklerz zostawił na ziemi. Ciemnoskóry złapał kamyk w swoją prawicę zaś w lewej kumulował czar. Bestia zbliżyła się do niego, poczym wykorzystując moc zawartą w runie, wypowiedział inkantację - Anoshu! Podmuch lodowatego zimna, zamroził na śmierć umrzyka, który zamienił się w bryłę lodu. Korytarz wypełniło teraz zimne powietrze. Dla odświeżenia od tych wszystkich zwłok i zapachu śmierci.
Pozostaje 15 bełtów
//Z pokoju nr 4:
0x szkielet
0x zombie
0x kultysta