- Nie. - powiedziała krótko kobieta. - Nie wybaczę ci, bo nie nie mam czego. Nic złego nie zrobiłaś. To też nie jest twoja wina, że się tak stało. - położyła dłoń na ramieniu anielicy. Delikatnie uśmiechnęła się.
Teraz zrozumiała, że krasnolud mówił prawdę, przy ich ostatnim spotkaniu w dosyć niefortunnych okolicznościach. Szukał jej, wychowywał ich dziecko, a ona wróciła po nie wiadomo jak długim czasie i chciała go zabić. Mogłaby sobie tłumaczyć, że to nie była jej wina, że straciła pamięć, ale to w tym momencie nic, absolutnie nic nie zmieni. Co było to było i nic tego nie zmieni.
- Jasne, że pamiętam tą wyprawę. Wtedy nieźle dała mi w kość choroba morska. - przypomniała sobie.
Słysząc dalszą część wypowiedzi anielicy przytuliła się do niej.
- Eve, naprawdę, nie musisz się tłumaczyć. - powiedziała szczerze. - Nawet, jeśli zapomniałam o tym, że się przyjaźniłyśmy to wiedz, że się za tobą stęskniłam. - zaśmiała się.