Mauren jechał sobie spokojnie parę ładnych godzin. Mimo rozglądania się nic nie wypatrzył, co też później przestał to robić niemal z nudów, zasypiając. Nikt z tyłu się nie odzywał każdy, jakby zajęty własnymi myślami gdyby nie dźwięki dzikiej zwierzyny to można było założyć, że stoją w miejscu a cel jest cały czas odległy. Nuda, nuda, nuda tak można było to wszystko krótko opisać. Ciemnoskóry dopiero w oddali zobaczył zarys miasta miejsca docelowego na razie. Katedra była widoczna już z daleka była ona dość okazała, co mogło świadczyć o bogatym miasteczku. Wtedy sobie Nawaar pomyślał. Ciekawe czy takie budowle z przepychem Zartat również nawiedza. Rozważania trochę mu zajęły i w końcu wyszło na to, że Bóg może lubi mniejszy przepych jak tamta kaplica, ale wolał to zostawić dla siebie. Wszyscy na spokojnie przejechali przez bramę i wszędzie można było poczuć zapach praworządności, czystych cnót oraz braterstwa, że mogło to doprowadzić do wymiotów, co poniektórych. Nawet sam mauren mógł mieć problem z żołądkiem, ale każdy wie, że nawet w takim miejscu panuje zepsucie, tylko trzeba do dostrzec!