Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Evening Antarii:
-Oczywiście, możemy zaatakować z góry. Jak wspominałam wcześniej... Możemy nawet wypić mikstury niewidzialności- odparła Dravenowi. Anielica zdała sobie sprawę z tego, że jest w dość trudnej sytuacji. Nie posiadała bowiem zbroi.
-W ogóle wiecie co? Nie ma zbroi. Jeśli moje ciało umrze to wskrzeszcie mnie w jakiejś ładnej brunetce.
Marduk Draven:
– Brzmisz, jakbyś chciała, aby te ciało umarło – odpowiedział Marduk z lekkim uśmieszkiem. – A pytałem o możliwość nalotu, bo pada. Nie wiem, czy możecie tak latać, ale skoro tak, to plan jest taki. My się zbliżymy do nich, podczas gdy nasze skrzydlate erynie przyniosą im śmierć z nieba. Wtedy ja, Drago i każdy na koniu zaszarżuje z niego. Merith, jak będziesz czarować, to mają zostać po nich chociaż ciuchy w staniu użytkowym. A jak się ich pozbędziemy, to przebierzemy się w ich szaty, a Drago nam wskaże drogę. Będziemy udawać, że złapaliśmy dwie anielice.
Patty:
- Nie lubię latać w deszczu - skrzywiła się Patty, wspominając te nieliczne sytuacje kiedy faktycznie była do tego zmuszona - Pióra mokną, ciężko to się potem suszy, a zapach... No nic, jak trzeba to trzeba. Możemy tak zrobić, chociaż nie wiem czy bandyci potem uwierzą w schwytanie dwóch anielic.
Melkior Tacticus:
Melkior parsknął śmiechem. - Bandyci na pewno uwierzą w to że pojmaliśmy anielice... Zresztą trakcie ataku i takiej szarży na pełnej kurwie, z ogniem i mieczem ktoś blisko wejścia do kopalni może powiadomić resztę. Przypominam też o wieżyczkach strażniczych. Powinniśmy raczej wpierw podejść lasem, zdjąć z kusz wartowników i wtedy zaatakować z powietrza i lasu.
Merith:
- Zasadniczo to mam jeden taki czar, i raczej trudno go użyć gdy przeciwnik się rusza...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej