Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Nawaar:
Jechali przez ciemny stary las w stronę północy do kopalni. Miasto było już dawno z nimi. Las tropikalny nocą mógł przerazić nie jednego do tego dojść mogły ciarki, niekoniecznie z zimna. Nawaar mając kurtkę z wilka, poczuł się trochę lepiej, bo się nią zakrył. Jednym z dodatkowych uroków dżungli był nagły, sypiący się z nieba deszcz. W pierwszej chwili nie można było stwierdzić patrząc na chmury, że zaraz będzie lać z drugiej zaś strony może sprawić, iż ślady wozu się rozmyją i ekipa poszukiwawcza, zmuszona zostanie do zwiadu powietrznego. Jednak nie wyobrażał sobie panny Antarii oraz panią Morii w mokrych piórach, które szybowałby po nieboskłonie. Wyobraźnia jednak zrobiła swoje, co go nieco rozchmurzyło, gdyż pojawił się na jego ustach uśmieszek taki głupkowaty. Z drugiej strony mógł ponarzekać na pogodę, ale wolał okryć się bardziej czapką, o ile ta nie zamoknie zbyt szybko. Sądząc po niemal oberwaniu chmury będzie cały mokry do suchej nitki wręcz.
Armin:
Ciemny las, nieciekawa atmosfera, a do tego deszcz. Już chyba bardziej dobijająco nie mogło być, chociaż maurenka się jeszcze niejednym zdziwi.
Dobrze, że miała ze sobą ciepłe ubranie, teraz jej się wyjątkowo przydało. Kiedyś pewien krasnolud jej to podarował. Chociaż o nim wolała nie pamiętać. Tak było zdecydowanie łatwiej, odciąć się od przeszłości po to, aby swobodnie kreować przyszłość. Ciemnoskóra westchnęła, po czym spojrzała przed siebie, bez większego celu, gdzieś w przestrzeń. Chciała już wysiąść z tego wozu.
Samir:
- Trochę jakby piździ - skomentował dziwnie rozmowny Samir Diego.
Merith:
Merith jechał na końcu kompani z dala od wariatki uroczej Patrici Morri. Ciekawe czy jej czarne pióra to oznaka że Zartat był zawstydzony jej przeszłością. Ale czy bogowie czują emocje? Czy życie ma sens? Czy Księżyce są z sera? Były to wielkie pytania o życie, wszechświat i całą resztę. Odpowiedź zaś brzmi 42.
Marduk Draven:
- Merith, choć no tu! - zawołał elfiego czarodzieja. Miał do niego pytanie. W miedzyczasie zagaił do Patty i Eve. -Byłybyście w stanie zaatakować z góry? Drago... - popatrzył na niebo. Było po zmroku. - Dałbyś radę tam pogackować do nich i zaatakować z zaskoczenia? - spytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej