Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (176/233) > >>

Evening Antarii:
-Twoja uwaga jest zupełnie nie na miejscu!- Antarii była zaskoczona tym klapsem, aż otworzyła usta ze zdziwienia. Ale żeby nie robić wstydu w miejscu publicznym, nie zareagowała inaczej. Jej aktualne emocje mogły już zdradzać tylko zaróżowione policzki. Gdyby piekarz rozpuścił taką plotkę po mieście, że anielica daje się klepać po tyłku, to byłby straszny wstyd! I hańba dla Bractwa. No ale wiadomo, że w głębi duszy to jej się to spodobało, jednak nie chciała tego okazywać.
Teraz mieli już pączki i mogli wracać do karczmy. Po kilku minutach milczenia, Eve odezwała się.
-Jak sądzisz, jaki "udźwig" mają takie zwykłe anielskie skrzydła?...

Dragosani:
Drago zebrał z lady pakunki z pączkami. Było tego trochę. Nie bardzo mógł więc klepać więcej, miał zajęte ręce. Pożegnał skinieniem głowy piekarza i wraz z Evening opuścił lokal.
- Nie sądzę aby były przeprowadzane jakieś eksperymenty - odparł. - Mają do uniesienia wagi anioła wraz z jego ekwipunkiem. To na pewno, ale czy coś ponad to? Dodatkowego pasażera zapewne już ciężko byłoby unieść. Może więc ten boski dar umożliwia właśnie to. Lot anioła, lecz niewiele więcej. Czyli przytycie mogłoby na to nie wpłynąć. Ale czy w ogóle anioły tyją? - Spojrzał na biodra i talię Evening. - Nie wydaje mi się. - Ruszył w stronę karczmy, w której zatrzymała się ich drużyna.

Marduk Draven:
Marduk wyciągnął dłoń po karteczkę, jednocześnie stawiając na meblu, koło Melkiora paczkę zapałek, aby elf mógł zapalić sobie fajkę od paladyna. Wziął karteczkę od Emericka. Zerknął na papier, po czym niemal od razu ją schował.
– Nie znam wampirzego. Potem spytam o to króla – powiedział. Skinął na karczmarza.– Daj więcej kufli, miodu i trochę wina – rzucił do niego i zaciągnął się papierosem.  Puścił dymek w kształcie kręgu, a zaraz po nim bezkształtny dymek, który przeleciał przez pierwszy pierścień. – Polejcie sobie. I w sumie, gdzie niby Merith się skitrał? Przyznam, że jego czary byłyby użyteczne... – powiedział. Potem popatrzył na Patricię. – Ale też nie dziwię się, czemu uciekł – dodał z żartobliwym uśmiechem. Puścił anielicy oczko.
 

Mężczyzna nie odpowiedział Armin. Był zajęty.
– Zawał – odrzekł po chwili medyk.– Ale sytuacja już opanowana. Zaprowadzę panią do siebie i przebadam. Dobrze się spisałaś – ostatnim zdaniem pochwalił maurenkę.– Pomóż mi ją zaprowadzić do mnie.


Nawaarowi przestał też krwawić policzek. Droga do tawerny była otwarta.


Pod gospodę zawitał Samir ze swoim jakże pięknym i wystawnym trofeum w torbie.


Radosna Evening i obładowany paczkami Drago także dotarli do tawerny. Drużyna była więc znów w komplecie.

Patty:
- Znam starowampiryczny. Wy nie? - powiedziała lekko zdziwiona anielica i odłożyła papieros, po czym sięgnęła po karteczkę, a raczej spróbowała bo Marduk już ją chował - A Merith, no, zasłużył sobie. Tyle ode mnie - Patty uśmiechnęła się wdzięcznie.

Marduk Draven:
– A w sumie, damy królowi odpocząc. Spacer musiał go wymęczyć – dodał lekko żartobliwym tonem i dał karteczkę Patty. Nie miał jeszcza czasu, aby uczyć się języków. – Nie ukrywam, że się zgadzam. A co jest tam napisane?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej