Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (171/233) > >>

Marduk Draven:
– Mi tam latają koło dupy. Nic mnie nie obchodzą i niech sobie żyją i robią, co tam chcą, byleby nie wtrącać się w nasze sprawy – Marduk odrzekł Patricii. Dopił swój kufelek wina. Zamyślił się. Marduk szczerze życzył anielicy powodzenia w dogadaniu się z Melkiorem, który był kwintesencją tępoty Bękartów. Przynajmniej nie chlał jak pozostali.


Kobieta oddychała, ledwo. Jednak z sercem było coś nie tak. Wyszeptała coś do Armin. Brzmiało to mniej więcej jak "lekarz na lewo".


Emerick i reszta bękartów z wycieczki z kolei dotarli z powrotem do gospody.


Czarny kompan czarnego Nawaara usłuchał go. Wkrótce wśród ogólnie pojętego chaosu, obaj zniknęli w zaułku.
– Dlaczego mi pomogłeś? – spytał zdziwiony mężczyzna. Był w wieku Nawaara, a przynajmniej na tyle wyglądał.


Kobiecina ani nie jęknęła, ani nie stęknęła widząc anielicę. Przymrużyła oczy i zbliżyła twarz, aby lepiej widzieć skrzydlatą kobietę. Możliwe, że zwrok był już na tyle wadliwy, że nie widziała skrzydeł, albo też nie przejmowała sie tym, bo żyła w Zartykanie.
- Co, młoda panno? Jaki sklep z wątłymi ramionami? – zawołała. Wyjęła małą trąbkę i przyłożyła do ucha.- Mów głośniej, bo nie słyszę!

Nawaar:
Fortel się udał! Dwójka maurenów skryła się w bocznej alejce z dala od wścibskich oczu. Na pierwszy rzut oka wyglądać mogli identycznie, lecz i tak można było dojrzeć różnice. Nawaar je oczywiście zauważył. - Czemu pomogłem? Bardzo proste swojego nie będę łapać i wydawać w dłonie stróżów prawa, poza tym może masz jakieś ciekawe kontakty w stolicy? Na razie nie chciał używać imion, o ile uratowany z opresji nie zaprzeczy. 

Samir:
Mauren odebrał zatem łeb od myśliwego i ruszył z powrotem do gospody. Głowę troskliwie zapakował do torby, by się przypadkiem nie uszkodziła.

//Mogę prosić o statystyki żebym mógł to sobie dopisać w domku? Jako przedmiot fabularny chyba albo drogocenny.

Dragosani:
- Może innym razem ci opowiem - odparł wampir. - Lepiej unikać takich tematów publicznie. Bo zaraz ploty pójdą jakim to król nie jest zbereźnikiem. Pogadamy sobie kiedyś przy kominku, na osobności. - Podszedł za Eve do starszej kobiety. Nie odzywał się jednak, pozostawiając to anielicy. Mógłby niepotrzebnie nastraszyć kobiecinę. Stanął sobie więc z tyłu. 

Marduk Draven:
Mauren zaśmiał się głośno, prosto w twarz Nawaara. Popatrzył na niego roześmianym spojrzeniem.
– Ja? Ja jestem byle czarnuchem z miasta na dalekim zachodzie wyspy! – ryknął, wciąż się śmiejąc.– Jakie ja mogę mieć tam kontakty?
Do alejki, widocznie przywiedzeni śmiechem wparowali strażnicy w liczbie dwóch. Mauren pobiegł wgłąb długiej alejki, kończącej się kilkoma rozwidleniami jak długi, zostawiając Nawaara w tyle. Alejka była też wąska. Jedyne wyjście było w stronę maurena, który uciekał. Lub też strażników.
– Stać! – warknął strażnik. Obaj dobyli broni. Jeden miecza, drugi napiętej oraz załadowanej kuszy.

1x strażnik miejski
1x strażnik miejski z kuszą


Z nowym trofeum maureński asasyn szybko dotarł z powrotem do gospody. Akurat w tym momencie, gdy zrobiły to bękarty Rashera.

//Statystki głowy:
Nazwa: wypchana głowa martwca
Opis: treofeum jest odciętym łbem wampira, którego Samir własnoręcznie zdekapitował. Głowa została w specjalny sposób zakonserwowana, dzięki czemu nie gnije, a przy tym wypchana. Jest to głowa kobiecego martwca o blond włosach i złowrogo wyszczerzonych kłach. Oczy, choć martwe, zieją nienawiścią i furią zimną niczym najwyższe szczyty gór.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej