Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Evening Antarii:
Eve zrobiła duże oczy ze zdziwienia na wzmiankę o parapecie, po czym roześmiała się głośno, nie zważając na to, że znajdują się w centrum miasta, na jednej z głównych ulic. -Jak już się wdrapałeś przez okno, to co było dalej?- spytała z ciekawości. Oczywiście liczyła na ciekawą, a może nawet pikantną(!) opowieść. W tym samym czasie panna Antarii rozglądała się za kimś, kto mógłby udzielić im tak ważnej informacji o lokalizacji stoiska ze słodkościami. W końcu dostrzegła miłą starszą panią, która szła na poranne zakupy.
-Dzień dobry. Przepraszam, czy orientuje się pani gdzie znajdę jakiś sklep ze słodkimi wypiekami?- zagadnęła uprzejmie. Mówiła przy tym głośno i wyraźnie, by starsza pani zrozumiała o co anielicy chodzi.
Patty:
--- Cytat: Marduk Draven w 15 Marzec 2019, 20:57:49 ---- Nie wiem - odrzekł Marduk Patricii.- Przy każdej okazji mówią o jakimś mitycznym kiju w mojej dupie, hipokryzji oraz zadufaniu w bractwie, fanatyzmie, o tym, że niby zabili więcej demonów, wampirów et cetera, że nasze moce, to prosta magia i mutacje, no i jak ten z tych zasranych krasnoludów, rzygają po kaplicach - dodał.- Jak dla mnie po prostu we łbach im się przewraca.
--- Koniec cytatu ---
- Mnie taka nieprzyjemność nigdy nie spotkała. Może poza słowami Meritha, ale on jest zdaje się spoza kompanii. Z Bękartami warto się dogadać, niezależnie od prywatnych preferencji. Tak myślę - ostatnie zdanie anielica dodała po chwili - No ale ja tam się wam w stosunki nie wpieprzam. Z ojcem Melkiora żyłam dość dobrze, myślę i z synem się dogadam. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje - powiedziała to ostatnie z cieniem drwiny w głosie.
Armin:
Pierwsze co kobiecie rzuciło się w oczy był bałagan panujący w mieszkaniu. Lecz nie taki, jaki to ma większość osób w swoim domu. Tutaj meble były porozrzucane po całym pomieszczeniu i maurenka mogła stwierdzić, że to nie była fanaberia mieszkającej osoby. To wyglądało, jakby przed chwilą miała tam miejsce sprzeczka, szarpanina, a może i bójka.
Kiedy jednak rozejrzała się dokładnie, ujrzała starszą kobietę, która nie wyglądała zbyt dobrze. Trzymała się za serce, najwyraźniej coś albo ktoś wzbudziło w niej skrajne emocje.
Maurenka nie myśląc długo wskoczyła do pomieszczenia i szybkim krokiem skierowała się w stronę poszkodowanej. Z perspektywy osoby trzeciej musiało to nieco dziwnie wyglądać, mianowicie jakaś nieznajoma kobieta pojawia się w domu przez okno i pomaga staruszce. Dodatkowo prowadzona przez kota. Cóż, niezbadane są wyroki boskie.
- Halo? Słyszy mnie pani? - ciemnoskóra próbowała nawiązać z kobietą kontakt. - Spokojnie, wszystko będzie dobrze, tylko musi się pani uspokoić.
Zaidaan:
- Dobra, wracajmy nim się więcej tego gówna tutaj zbierze.
Powoli ruszył w kierunku gospody, z której przyszli.
Melkior Tacticus:
- Racja, tylko w karczmie jest Patricia. A jej to strach się bać czasem. Poszli za Emerickiem do karczmy, nie mieli nic innego do roboty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej