Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Armin:
Kotek wydawał się być przyjaznym stworzeniem. W końcu, przy maurence nie miał powodu do niepokoju. Fakt, umiała zabijać bezszelestnie na kilka sposobów, ale takiemu na pozór bezbronnemu zwierzęciu, nie miałaby serca czegokolwiek złego zrobić.
Kot wstał na tylne łapki, przez co jego ogon wił się w jedną i drugą stronę. Miauczał, co znaczyło, że złapał z ciemnoskórą kontakt. Armin nadal głaskała zwierzę, ale z każdą sekundą zaczęło wydawać z siebie głośniejsze dźwięki. Z początku myślała, że kotek jest ranny, ale nie zauważyła żadnych zadrapań ani skaleczeń na jego rudej sierści, co było dobrym znakiem, jednak maurenka nie wiedziała, czemu zwierzę się tak zachowuje. Po chwili kot zszedł z nogi dziewczyny, a następnie udał się w stronę pewnego zaułku. Kobieta miała wrażenie, że jej nowy znajomy chce, aby za nim pójść. Westchnęła cicho, po czym udała się w drogę za kotem.
Evening Antarii:
Niestety to niezgrabne lądowanie miało świadka w postaci króla. Na szczęście nie było ono aż tak żałosne, jak mogłoby być, gdyby nie interwencja Draga. Eve skorzystała z pomocy i po chwili stała już prosto i w miarę pewnie na dachu katedry. Nad wszystkimi wierzchołkami dachów i tropikalnych drzew. -Z tobą mogłabym nawet przejść przez Otchłań, bo wiedziałabym, że zawsze jesteś gdzieś obok, żeby mi pomóc- uśmiechnęła się nieśmiało.
Zwykli przechodnie spoglądali w górę. Pewnie nie często można zobaczyć coś takiego... Skrzydła anielicy były szeroko rozłożone, by pomóc jej stać prosto.
Dzwonienie dzwonów wydało się dziewczynie dość złowrogie. -I tak kilka razy dziennie. Codziennie. Straszne- Antarii uniosła brwi, jakby z poczucia podziwu dla mieszkańców. -Gdyby królewski syn się narodził, to dzwoniliby od świtu do zmierzchu bez przerwy. I to wszystkimi dzwonami, w każdym mieście, a nawet wsi- zaśmiała się. -Nawet na kontynencie by to słyszeli- dodała. Potem spojrzała w dal na horyzont. Latając nierzadko spotykała takie widoki. Spojrzenia wampira Eve zdawała się nie dostrzec. -I tak nic nie równa się z lotem nad chmurami, na które zawsze pada światło słońca lub księżyców- skrzyżowała ręce na piersi i patrzyła w dal.
Dragosani:
Dragosani uśmiechnął się lekko, gdy usłyszał słowa kobiety. Brzmiało to nieco jak dziwna modlitwa. Ale może na taką interpretacje wpływało po prostu otoczenie.
- To zaszczyt, że anielica ma o mnie takie zdanie. - Skłonił się lekko. Na tyle na ile mógł sobie pozwolić na szczycie dachu.
- Dlatego chyba na razie się z tym wstrzymam - odparł. - Szanuję swoje uszy. Uszy trzeba szanować. Tak mi zawsze ojciec mówił. Dawno temu... - Powiódł wzrokiem za spojrzeniem Evening. - Będziesz musiała mnie tam zabrać którejś nocy. Oczywiście jako gacka. Moje małe, nietoperze skrzydełka same raczej nie podołają takiemu lotu. Ale to kieeeedyś. Spójrz na nich. - Wskazał w dół, na ludzi na ulicach.
- Czasem zastanawiam się, jakby to było być kimś takim. Takim farmerem na przykład. Albo szewcem. - Gdy patrzył na ludzi, jego wzrok przybrał dziwaczny wyraz troski rodzica o bezpieczeństwo dzieci.
Zaidaan:
Co jest kurwa?
Zapytał w myślach Bękart ewidentnie zdziwiony gdzy nagle złapała go kobieta i zaczęła gdzieś prowadzić. Mimo, że nieznajomej osobie bardzo się śpieszyło, Emerick mimo to trochę się opierał, co by nie biec za szybko i nie dać się wpakować w jakąś zasadzkę, jednak dalej szedł za kobietą.
- Gdzie mnie prowadzisz?
Nawaar:
Nie spodziewał się zapłaty za wykonaną prostą czynność, którą mógł zrobić każdy. Jednak takiej nagrody się nie spodziewał! Rekompensata za dobry uczynek i rzuceniem nożem w złowrogiego maga, który wtedy został spopielony razem z nożem. Mauren nie wiedział co powiedzieć, ale wydukał z siebie. - Pomóc jeszcze? Następnie wyciągnął nóż z pochwy ostrze było ostre niczym brzytwa i dobrze, leżał w dłoni idealnie na wyprawę do wrogiej siedziby, która odbędzie się wieczorem. Nawaar przeczytał jeszcze inskrypcje, przypiął nóż do pasa móc normalnie już mówić z tych emocji. - Zaiste piękny nóż. Dodał po tym wszystkim.
//Przyjmuję :
Nazwa broni: Pobożny
Rodzaj: nóż
Typ: jednoręczny
Ostrość: 35
Wytrzymałość: 21
Opis: Wykuty z 0,16kg szkła ilusmirskiego o zasięgu 0,2 metra. Krótkie jelce układają się w kształt małych płomyków, z kolei ostrze ma wygrawerowany mały napis, który brzmi: "Zło dobrem zwyciężaj"
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej