Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Evening Antarii:
Gdy wyszli ze sklepu anielica wzięła od wampira fiolkę z miksturą i wypiła ją. Chwilę odczekała, by dostrzec efekty. Po kilku minutach jej oczy zaczęły postrzegać wszystko w szarych kolorach, ale każdy szczegół było bardzo dokładnie widać, nawet lepiej niż za dnia. Z tym wyjątkiem, że wszystko było w nieskończonej ilości odcieni szarego. Niemal białe ludzkie twarze, szary bruk, jasno-szare domy, ciemno-szare niebo, niemal czarne drzewa i rośliny. Nic jednak się ze sobą nie zlewało, doskonale można było odróżnić każdy przedmiot od siebie, a nawet z wielu metrów dostrzec, kto kroczy ciemną uliczką.
-Łooo....- skomentowała Antarii, rozglądając się dookoła, jakby przymierzała nowe okulary. -Bardzo to fajne, ale też dziwne- dodała. -Teraz, jak już wiem jak to jest widzieć lepiej w nocy, nie będę chciała oglądać świata bez "kociego wzroku".
Patty:
Czarodzieje... Daleko nie mógł uciec, stwierdziła anielica i sięgnęła po miecz. Gładkie, czarne ostrze opuściło z sykiem pochwę i anielica tak zbrojna ruszyła przed karczmę. Wychodząc zawołała do Bękartów:
- Hej, nie ma go tam nigdzie...? - gdy zaś wyszła przed karczmę i ujrzała elfiego maga - Tu jesteś! - krzyknęła i przemieściła się za jego plecy, momentalnie posyłając go kopniakiem na ziemię - Było pyskować?!
Zaidaan:
- To nie jest chyba najlepsze miejsce na takie pytania. Chodźmy szybko zanim wybiegnie za nami wkurwiona anielica z pistoletem.
Kiwnął głową na resztę i szybko skręcił w jakąś alejkę by ukryć się przed prawdopodobnie zbliżającym się gniewem anioła. Wcale by sie nie zdziwił jakby wybiegła na zewnątrz i jeszcze kogoś postrzeliła. Przyspieszył tempa słysząc za sobą krzyki anielicy. Złej anielicy.
Dragosani:
Drago też się rozejrzał, chociaż przecież jego wzrok się nie zmienił. Potem spojrzał na Evening.
- Więc widzisz teraz, że i w mroku może kryć się piękno - powiedział. Oczywiście nie mógł być poważny za długo. - I twoje oczy śmiesznie wyglądają! - zaśmiał się. Potem jego wzrok zupełnie przypadkowo powędrował na katedrę, która górowała nad miastem. Uśmiechnął się niecnie.
- Masz ochotę się przelecieć? - zapytał anielicy.
Melkior Tacticus:
- Z nią nie ma żartów, serio. Powiedział wychylając się zza rogu. - O. Właśnie kopnęła Meritha, jak można kopać starców.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej