Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Egbert:
Egbert wstał i przeszedł się do baru po następny kubek na koszt tutejszego szlachcica. Kawa była nieco gorzka, dlatego teraz karczmarz zaproponował mu trochę kakao na osłodę. Najemnik zgodził się chętnie, bo czegoś takiego jeszcze nie pił. Kakao, jak powiedział właściciel karczmy, również było na Valfden towarem luksusowym i kosztowało nie mało pieniędzy. Wracając do swojego stolika Egbert przyjacielsko poklepał Emericka w ramię. Mężczyzna wyglądał bowiem na przygnębionego.
Evening Antarii:
-No- odparła inteligentnie na propozycję. -Chyba wypada, żebym zobaczyła to święte miasto. Myślę, że gdyby istniał jakiś kapłan wszystkich kapłanów, to mógłby tu właśnie mieszkać- mówiła co jej przyszło na myśl, gdy wychodzili. -Szkoda, że jesteśmy tu w Hemis. Chciałabym zobaczyć to miasto w promieniach słońca. Zapewne katedra też ładniej wtedy wygląda. Światło wpada przez witraże w oknach, a złoto na ozdobach lśni- anielica nie wiedziała dokładnie dokąd mogliby iść. Każde średnie i małe miasto na wyspie jest do siebie podobne, życie toczy się w nim tak samo - rytm dnia wyznacza praca, handel, nabożeństwa, nauka walki.
Cała kompanie znajdowała się właściwie niedaleko jej własnych ziem - dystryktu Heton. Może po wszystkim zostanie tutaj, by potem przenieść się do Afes? Czas pokaże. Zbyt daleko w przyszłość nie należało planować, ze względu na lisza i prawdopodobną walkę z nim.
Dragosani:
- Chodźmy zatem. - Drago podszedł do anielicy i podał dłoń, aby pomóc jej wstać. Matka wszak uczyła uprzejmości. No może nie do końca, bo wtedy czasy były inne, ale to nie ma znaczenia.
- Srebrne światło nocy tez ma swoje uroki. Poszukamy na targu mikstury Kociego wzroku, to sama się przekonasz - zaproponował.
Melkior Tacticus:
- Co robimy chłopaki? Bo zanudzimy się tutaj na amen...
Zaidaan:
Emerick uniósł łeb znad jajecznicy i spojrzał na Marduka unosząc brew. Nie przypominał sobie by wcześniej mówił coś, że sam będzie musiał zapłacić za pokój. Westchnął ciężko, bo z grzywnami za dobrze u niego nie było, nie to co u rycerza Świtu, który śpi na górach złota i akurat szkoda mu było tego jednego pokoju.
- Ile?
Zwrócił się do karczmarza.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej