Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (146/233) > >>

Nawaar:
Karczmarz miał na podorędziu pokój dla maurena. Ciemnoskóry oczywiście skorzystał również z okazji, aby się oporządzić a mianowicie, załatwić potrzeby, umyć się po tym i wyspać się należycie, oczekując nastanie świtu. Wszystkie czynności zostały wykonane. Brak ciężkiego ekwipunku, tylko mu dopomógł w szybszym, wykonaniu powyższych czynności. Nawaar położył się nie myśląc, o jutrzejszym dniu ani, co on przyniesie. Ciemnoskóry wstał, gdy tylko promienie słońca dotarły do jego okna, po czym znów się ogarnął i zszedł na dół. Marduke oraz Samir byli już na dole, także wypadało się przywitać. - Dzień dobry. Następnie zasiadł obok nich i zaczął jeść co podano w międzyczasie, czekając na jakieś tematy do rozmowy.

Melkior Tacticus:
- Nie, to znaczy jeszcze nie Egbercie. Słyszałem że Vrih potrzebuje pomocy w walkach z Ghuruckim margrabią. Posłałem tam naszych przedstawicieli przed tą wyprawą, więc kontrakt pewnie będzie. A wtedy dostaniesz przeniesienie, ja też nie lubię podchodów. Odpowiedział gdy szli do karczmy, a potem poszed spać. Wstał, zszedł na dół przywitał się i nałożył jajecznicy.

Evening Antarii:
Wbrew powszechniej opinii nikt nie mógł wiedzieć, czy między dwoma anielicami "do czegoś doszło". Fakty są takie, że podłogę pokoju pokrywały pióra - białe i czarne, pościel była w nieładzie, a Eve rano wyszła potargana jak miotła i nieco niewyspana, ale zadowolona. W takim stanie zaprezentowała się na śniadaniu i tylko czekała na złośliwą uwagę króla-wampira. Przywitała się z zebranymi i ziewnęła przeciągle, zakrywając usta. Otuliła się mocniej ciepłym kubrakiem, gdyż rano zawsze marzła.
Anielica nie chciała się objadać, gdyż wiedziała, że czeka ją wymagający lot, a nieprzyjemnie lata się z pełnym brzuchem. Wypiła więc tylko gorący napar z ziół i zjadła trochę pieczywa z serem. Po tym była już właściwie gotowa do zwiadu.

Marduk Draven:
Marduk po kolei witał każdego, kto schodził na dół. Jedna z kelnerek, blondynka o błękitnych jak niebo oczach, doniosła na stół jeszcze jajecznicy oraz garniec piwa. Puściła oko do Samira, uśmiechając się przy tym miło.
Mogłem się spodziewać, że Drago wywinie taki numer... Ciekawe, czy Galahad zaśmiałby się teraz ze mnie...
– Jak tam wyprawa z trofeum, Samir? – zagadał Maurena ot tak, zwyczajnie ciekaw tego. Wschód był tuż, tuż.

Armin:
Ciemnoskóra podobnie jak pozostali zeszła na dół przeciągając się. Spało jej się całkiem dobrze, maurenka mało potrzebowała, aby się wyspać, toteż była wypoczęta. W końcu, wieczorem czekała ją dosyć ważna misja.
Dziwnie się czuła bez swojej katany na plecach, tak goło, jakby nie mogła się niczym obronić, co było nieprawdą, bo miała niezły zapas małych broni pochowanych przy pasie czy kostce.
- Dobry! - przywitała się z pozostałymi. Usiadła na wolnym miejscu przy stole i zaczęła jeść śniadanie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej