Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (140/233) > >>

Evening Antarii:
Eve przypomniała sobie o czymś. Jedną buteleczkę mikstury miała przy pasie. -Więc ja mogę się zbierać do odlotu. Mam trochę mikstury niewidzialności. Wypiję ją w powietrzu, potem obniżę lot i przyjrzę się kopalni- powiedziała dość niepewnie. W Bractwie przyzwyczajona była do słuchania rozkazów lub ich wydawania. Pytająco spojrzała na Dragosaniego. Po prostu szukała potwierdzenia własnych słów.

Marduk Draven:
– Spokojnie, Evening – odpowiedział anielicy święty mściciel.– Wszystkim zajmiemy się jutro. Dziś wszyscy zasłużyliście na odpoczynek – dodał.– Wynajmijcie pokoje w porządnej gospodzie. Całkiem niedaleko stąd jest "W słońcu". Ceny są dobre, a i standardy wysokie – wyjaśnił i wstał.– Zaprowadzę was.

Dragosani:
Dragosani w milczeniu obserwował zdegustowany, na zachowanie Torsteina. Szczęśliwie Evening miała na tyle rozwagi, aby uspokoić tę sytuację.
- Dobra robota - mruknął do anielicy. Potem zwrócił się do pozostałych. - Mógłbym spróbować wślizgnąć się tam jako nietoperz. Tak mógłbym dostać się tam z bronią... łatwe to pewnie nie będzie, ale skoro sytuacja może tego wymagać - zaproponował. Potem zbliżył się do Evening i powiedział do niej cicho.
- Dziękuję ci za inicjatywę. Tylko jak będziesz tam w górze, na przeszpiegach... Uważaj na siebie. Mam złe przeczucia.

Nawaar:
Wstał z miejsca, ale nim udali się na wypoczynek padły jeszcze propozycję, które należało wziąć pod uwagę. - Decydujmy zatem jaki wariant wybieramy. Chyba, że wszystkie trzy. Mianowicie zwiad z lotu, udanie się tam do kopalni dobrowolnie z przeciwnikami czy zwiad wampirzy? Wybierzmy coś póki mamy jeszcze czas. Punkt widzenia maurena nie był głupi, przyda się ustalić jeszcze jakiś konkret nim udają się na spoczynek.

Marduk Draven:
- Moim zdaniem, zwiad Evening oraz Nawaara i Samira - odpowiedział. Popatrzył na Dragosaniego. - Z całym szacunkiem, nie wątpię w Ciebie, panie - wyjaśnił. - Wręcz przeciwnie. Nie chcę po prostu narażać króla. Przysięgałem, że będę Cię chronić gdy teraz nie ma tu Galahada. Jeśli będziesz chciał lecieć, to będę musiał iść z Tobą. A zwiad z dwudziestoma kilo stali raczej dobrym pomysłem nie jest.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej