Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
- Władca Burz. - Drago przeczytał tytuł. - Demonolodzy zawsze lubili szumne tytuły dla swoich dzieł. I dla samych demonów. Głupcy... - skomentował, jednak otworzył księgę i zaczął ją przeglądać.
Patty:
- U mnie klasyka... Źli ludzie chcieli przyzwać demona, jeden oszukał pozostałych i zabił ich, a potem przy okazji wchłonął moc przywołanego demona, którego potem odesłał do otchłani. Szokujące, co nie? Ktoś kto brata się z demonami zdradza i morduje innych. Kto by pomyślał - ironizowała anielica, naśmiewając się delikatnie z tendencji adeptów mrocznych sztuk do wbijania innym noża w plecy.
Samir:
Korzystając z wyuczonych zdolności kamuflażu i skradania Samir szedł cicho i spokojnie, korzystając z osłony zapewnianej przez cienie i załomy murów, nie dając nikomu, w tym swojej potencjalnej ofierze poznać, że ją tropi. Nie spuszczał oka z samotnej kobiety, powoli zmniejszając dystans do niej i obserwując co robi.
Marduk Draven:
"Władca burz" nie miał zbyt wielu ciekawych informacji. Ale znalazła się jedna perełka. Jakaś wzmianka o "grobowcu dla serca strawionego żalem, rozpaczą i zawodem", który miał znajdować się "pośród fal słodkich, tam gdzie zagłada z nieba nie dotarła, w jeziorze czerwonym od minerału, co dla magii jest zabójczy".
– No kto by się spodziewał. Ale dziw, że to człowiek oszukał demona, a nie na odwrót. Jak się nazywał? – spytał anielicę.
Kobieta, za którą podążał Samir weszła w jeden z zaułków. Nie rozglądała się, widocznie nieświadoma zagrożenia.
Nawaar:
Nie reagował nerwowo na poczynania orka, wiedział, że nie tędy droga. Natomiast na nie świeży oddech zielonoskórego, zareagował lekkim skrzywieniem twarzy oraz bezdechem. - Już idę. Powiedział, po czym dopił piwo, bo w końcu wydał na nie królewskie pieniądze. Dobrze się stało, iż trochę podrążył temat, bo w ten sposób będą mogli zrobić zasadzkę na maga i jego podopiecznych. Król jak i marszałek, oraz hetman powinni być zadowoleni z tego co udało się ciemnoskóremu dowiedzieć, bo lada moment mógł oberwać w pysk! Nawaar postanowił nie iść prosto do ratusza, wolał okrążyć trochę drogę, żeby ewentualnych szpiegów wyłapać w końcu chciał dołączyć do valfdeńskich typów z pod ciemnej gwiazdy, więc coś tam wiedział, musiał umieć mimo, że mu trochę nie wyszło z testem, jednakże postanowił zerkać co jakiś czas czy nikt za nim nie łazi. Dłoń miał położoną na buteleczce z miksturą niewidzialności. Twierdził, że może mu się ona przydać gdy wróg może mieć przewagę liczebną.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej