Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
- Jeżeli twoje studia nie zagrażają obywatelom naszego państwa, to nie masz się czego bać - odparł wymijająco wampir. Również przeglądał księgi. Ich grzbiety. Znał ich tytuły. I wiedział, że nie są one nic warte. - Kryzys demoniczny, przez który zmuszeni byliśmy przejść, wywołany był w dużej mierze przez niekontrolowane jednostki magiczne. To udowadnia, że w przypadku takiej potęgi, musi być stosowana pewna forma obserwacji i ingerencji w razie zagrożenia.
Marduk Draven:
– O, ale nie jesteś ze straży miejskiej, co? – kobieta spytała elfa. – Mamuśka uprzedzała nas, że mogą tu przychodzić próbować zdobyć różne informacje...
Regały do których zbliżył się Dragosani były czyste, niepokryte ani najmniejszą cząsteczką kurzu. Znajdowały się tam zarówno zwoje, jak i księgi obite w drogie i nieco tańsze skóry. Część tytułów zapisana była po dracońsku, część normalnie. Wśród nich takie perły jak "Księga plugawego mroku", "Nekromancja w łóżku","Almanach deamonicum, nostri", czy też tajemniczy ""Mmaterium"
Nawaar:
Szczęście dopisało i nie ma to tamto. Mauren mógł przydać się dla całej sprawy, o ile orkowie będą coś wiedzieć. - Szukam pracy jakiejkolwiek. Nawaar wolał prowadzić cały czas ten temat, pozostawiając zaginionych na razie na boku, ponieważ za dużo ludzi w karczmie przebywało w tej chwili. Wróg może mieć swoje uszy wszędzie a to źle, posłużyłoby całej sprawie, gdyby się dowiedzieli czego poszukuje tak dokładnie. Wolał to pozostawić na rozmowę w cztery oczy jak i samemu nie oberwać sztyletem w brzuch.
Melkior Tacticus:
- Nie, chociaż i tak mi pewnie nie uwierzysz. Jestem prywatnym detektywem, zaginęło kilkoro dzieci a tu trop się urywa.
Patty:
- Chodźmy zatem - mruknęła Patty i posłała Eve tęskne spojrzenie. Wiedziała już jednak że złapały na tyle porozumienia że znajdą się bez problemu później. Ruszyła po schodach w dół, po kryjomu pociągając łyk z karafki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej