Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Armin:
- Szczerze, wolałabym zostać z wami. - odpowiedziała odkładając sztućce na talerz. - Z wami czuję się jakoś tak... bezpieczniej. Ataków nieprzyjaznych ludzi wolałabym unikać, ostatni nie skończył się dla mnie korzystnie. - westchnęła.
Marduk Draven:
– Jeśli nic nie ukradnie. Nie ma problemu. Zawsze łatwiej będzie znaleźć daną książkę – odrzekł Dragosaniemu. Powstał i dopił wino.– Weź całą karafkę, Patty – rzucił sarkazmem do czarnoskrzydłej anielicy.
Samir:
Skutecznie do tej pory udający ścianę mauren odchrząknął w końcu i odłożył swoje sztućce, których zresztą już dawno nie używał. Nie chciał zaburzyć tego co widział przed sobą, a było to wiele. W końcu dał o sobie znać i wstał, wycierając dokładnie ręce w obrus. Może nieco zbyt dokładnie.
- To ja idę - powiedział lekko zakłopotany i odszedł delikatnie sztywnym krokiem.
Patty:
Chowająca akurat za połą płaszcza karafkę anielica zrobiła urażoną minę i dokończyła czynność.
- Ty już wina nie dostaniesz - odparła cierpko i wstała, przytrzymując skarb dla pewności. Nigdy nie wiadomo kiedy będzie trzeba uzupełnić płyny podczas czytania starożytnych ksiąg i memuarów.
Dragosani:
- W bibliotece napady zdarzają się raczej rzadko - odparł Drago. - Chyba, że na Uniwersytecie w Efehidon. Tamtejszym studentom czasem za bardzo zależy na wypożyczeniu książek - dorzucił żart. - A nawet jeżeli ktoś nas tam napadnie, to znam kilka bojowych sztuczek z użyciem słowników. Ech, stare czasy... - Westchnął. I wtedy odezwał się głos. Głos maurena, którego do tej pory wszyscy ignorowali. Wampir zmrużył oczy, widząc jak ten wyciera ręce.
- Powodzenia... - rzucił mu na odchodne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej