Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Evening Antarii:
Miło było czuć pod palcami kobiece ciało, miękkie i ciepłe. Nie to co szerokie ramiona wojowników pełne blizn. Na dodatek kobiecy zapach był tysiąc razy przyjemniejszy. -Hmm... To może później nadrobimy ten czas- zaproponowała, odrywając dłonie od barków Patty. Spojrzała na jej zadowoloną twarz i dała niewinnego całusa w czoło. Poprawiła jej blond włosy i wróciła na miejsce.
-O czym rozmawialiście? -spytała obecnych tu mężczyzn, nie kryjąc uśmiechu pełnego zadowolenia.
Armin:
Ciemnoskóra patrzyła na zaistniałą sytuację i czuła się co najmniej dziwnie. Ale nie niezręcznie
Jadła sobie królika z warzywami, kiedy to dwie anielice się masowały tuż przed nią. W niektórych miejscach za taki widok się płaci... Natomiast Marduk i Drago chcieli o czymś porozmawiać, aby chyba wyglądać na mądrych, ale coś im nie wychodziło. Jedyne co maurenka mogła w tamtym momencie zrobić to patrzyć na zaistniałą sytuację. Po chwili gwizdnęła i zaśmiała się na reakcję mężczyzn.
Dragosani:
- ... - odpowiedział wampir. Był teraz zajęty. - Ciekawe czy w bibliotece byłoby wygodniej... - Losowe myśli nawiedzały jego umysł. Odchrząknął, gdy uświadomił sobie, że powiedział to na głos. Potem jednak całą scena się skończyła. Nagle, niespodziewanie.
- Ehm - odchrząknął ponownie Drago. - Doświadczona masażystka w pałacu jest zawsze mile widziana. - Nie było to profesjonalne, ale uznał, że musi to powiedzieć. - Ehm! - Znów odchrząknął. - Marduk właśnie próbował nam opowiedzieć o żołdakach naszego wroga. - Zwrócił całą uwagę na biednego Marszałka. Wciąż trzymał ręce przy pasie.
Marduk Draven:
– Nie wiem – odrzekł Marduk.. Popatrzył na Armin ze zdziwieniem. Potem na Draga. Na Evening i na końcu na Patty. – A, już wiem. O mutantach ale nieumarłych. No Drago, oni byli nieumarli no. Pozszywane trupy. No tak było. Nie zmyślam.
Do ratusza wrócił burmistrz oraz Aria. Wyrazy ich twarzy wykazywały zdziwienie na takim poziomie, na jakim można było sobie wyobrazić. Zwłaszcza widząc jak jeden anioł całuje w czoło drugiego.
Patty:
Patty przyjęła całus z cichym mruknięciem i odprowadziła tęsknym wzrokiem Eve. Sięgnęła jeszcze dłonią po rękę anielicy, chwytając ją delikatnie póki ta nie odeszła poza zasięg jej ramion. Gdy już Eve odeszła Patty poprawiła swoją pozycję na krześle i wtedy dostrzegła wchodzących burmistrza z jakąś elficą. Nie chcąc się odzywać popchnęła ich telekinezą w kierunku drzwi, a gest jej dłoni jednoznacznie wskazywał na "poszli won!".
- No i co z tymi nieumarłymi? - anielica uśmiechnęła się wdzięcznie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej