Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
Draven prawie rozlał wino, gdy Drago klepnął go.
– No... to są mutanty – odpowiedział. Ale widząc, że to nie starczy, dodał: – Wysocy na jakieś dwa i pół metra, wielcy jak byki. Skomponowani z fragmentów ciał orków oraz ludzi. No... no i nieumarli są.
Evening Antarii:
Pannie Antarii spodobało się jak mruczała Patricia. Zupełnie jak kotka, która pragnie pieszczot. Dłonie Eve wędrowały po umięśnionych ramionach anielicy, gładząc je i masując tak, by przynosiły przyjemność i odprężenie-Wiesz, Patty- odezwała się, gdy jej kciuki uciskały punkty na szyi i karku- tak długo jesteśmy w jednej organizacji, ale nigdy nie poznałyśmy się dość dobrze. Należałoby to nadrobić. Jak sądzisz?
Dragosani:
- Eee... - mruknął Drago, patrząc jak sytuacja nabiera tempa. Nie był pewien w jakim konkretnie kierunku zmierza, ale jednak rozpraszała. - Mutanty... znaczy, nieumarli. Tfu, znaczy... - Odchrząknł i zaczął jeszcze raz. Złączył dłonie w pasie. Bez powodu. - W takim razie to byli nieumarli? Bo to nieco się różni od mutacji...
Patty:
- Ależ tak, zgadzam się w całej rozciagłościi... - głos Patty załamał się pod koniec gdy jęknęła cicho, z wyraźną rozkoszą. Dłonie Eve przynosiły więcej przyjemności niż postronni mogliby pomyśleć.
Marduk Draven:
Marduk zapatrzył się na Evening i Patricię. Trochę tak jakby nie usłyszał słów Dragosaniego. Szczęście, że Aria i burmistrz dawno wyszli...
– Co? – spytał wampira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej