Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (108/233) > >>

Nawaar:
Nawaar miał okazję przydać się całej kompani, oby nie tylko on! Jeżeli zaskarbi sobie szacunek karczmarza może będzie skory podzielić się informacjami? Cóż na razie trzeba zapytać jaki to rodzaj pracy.- Myślę, że sobie poradzę. Jestem jeszcze w sile wieku. Zapewniał o swej przydatności ciemnoskóry.

Evening Antarii:
-Wiem Ar. Ja też za tobą tęskniłam. Naprawdę ciężko jest, gdy ktoś odchodzi. A my myśleliśmy, że to była twoja decyzja. Powinnam mieć głowę na karku i odszukać cię...- Eve miała nadzieję, że wszystko już od teraz będzie dobrze. Wspomnienia powróciły, nawet jeśli są złe, to chociaż istnieją. Ar odzyskała cząstkę siebie, a może z czasem odzyska rodzinę i dawne życie? -Pij i jedz kochana. Na zdrowie- zachęciła ją. A potem zwróciła uwagę na Marduka, Patty i Draga. Widząc to wszystko, Eve westchnęła sama do siebie. Wstała od stołu i podeszła do czarnoskrzydłej anielicy. Stanęła za jej krzesłem, a dłonie położyła na ramionach. Odgarnęła jasne kosmyki włos z pleców. Zaczęła palcami masować jej barki i ramiona.
-Czy nie widzicie panowie, że dama próbuje się zrelaksować? Nie utrudniajcie jej tego proszę- odezwała się do towarzyszy. Evening starała się delikatnie poruszać palcami, by rozluźnić mięśnie barków Patty. Zapewne są one zmęczone od machania skrzydłami. Sama cierpiała na takie bóle od czasu do czasu. Jej palce wbijały się czasem w łopatki, w miejscu powyżej skrzydeł, potem dłonie wędrowały wyżej - na kark i masowały delikatnie szyję anielicy. -Tak przyjemnie?- spytała z troską w głosie.

Marduk Draven:
– Mój błąd. Pomyliłem kielichy – odrzekł Patty z nutą sarkazmu, po czym Drago spróbował nakłonić anielicę do mówienia. Był ciekaw opowieści. No ale potem przyszła Eve, Marduk wstrzymał westchnięcie. Zagryzł delikatnie wargę, wpatrując się w nieokreśloną przestrzeń. Wyglądał niczym jakiś myśliciel, szukający nieistniejącego sensu istnienia.

Patty:
Patty miała już zabrać głos w sprawie owego mutanta, o którego tak dopytywali Marduk z królem, ale nagle poczuła na swoich barkach delikatne, kobiece dłonie. Mimowolnie zrelaksowała się, czując jak subtelny dotyk drugiej anielicy sprawiają jej niewysłowioną przyjemność. Odchyliła głowę, opierając ją o delikatnie o ciało Eve i uśmiechnęła się szeroko.
- Mhmm.... Tak idealnie - mruknęła po chwili.

Dragosani:
Dragosani spojrzał na Evening, niemalże dokładnie takim samym spojrzeniem, jakim ona wcześniej obdarzyła jego.
- Mnie też czasem plecy bolą... - mruknął niemalże niesłyszalnie. - Ehm... Może inaczej. Marduk! - Klepnął Dravena w ramię. Nagle i mocno. - Opowiedz nam o tych mutantach. Opowiadałeś mi kiedyś o nich, ale drogie panie też pewnie chcą usłyszeć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej