Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Patty:
- O, no i teraz rozmawiamy - ucieszyła się anielica i przejęła z radością dodatkowy kielich z winem. Polała zręcznie, mimo delikatnego stanu upojenia nie rozlewając nawet kropli. Anielska precyzja!
Marduk Draven:
– Może opiszesz nam tego... – Draven u niósł palec wskazujący w górę, mówił do Patty, lecz przerwał. Miał zamiar spytać anielicę o szczegóły odnośnie mutanta, ale teraz wychodziło, że musi mierzyć się z alkoholizmem w Bractwie. Znowu. Czyżby Zartat wskrzesił Kiellona?
Marduk myślał, że wino zostanie polane do jego kielicha i już miał nie zaś wylane do czyjegoś gardła. Usta marszałka tak jak były otwarte, tak zostały. Palec po chwili delikatnie opadł. Całość wyglądała całkiem śmiesznie, patrząc na to kim był Draven.
Evening Antarii:
--- Cytat: Armin w 09 Marzec 2019, 16:23:40 ---Maurenka jakby na chwilę powróciła do teraźniejszości. Ujrzała przed sobą zmartwioną twarz anielicy. Poczuła też, że jej dłonie splecione są z dłońmi Evening. Delikatnie je ścisnęła chcąc dać do zrozumienia przyjaciółce, że już ją rozpoznaje i pamięta znaczną większość swojej przeszłości, jeśli nie wszystko.
- Kim byli...? - powiedziała do siebie. Spuściła wzrok.
Dobrze wiedziała, kim byli jej napastnicy.
Chcieli się zemścić za poprzednie zabójstwa maurenki. Cóż, życie Kruka nie jest łatwe i przyjemne. Pamiętała to bardzo dokładnie.
Została zaatakowana przez sześciu mężczyzn. Od samego początku siły nie były wyrównane, ale Armin nie zamierzała się poddać. Walczyła z nimi, broniła się, ale bądźmy szczerzy, jedna osoba przeciw sześciu - szanse na wygraną nikłe. Toteż ciemnoskóra została po pewnym czasie klęczała z rękoma wykręconymi do tyłu. Szef bandy pytał ją o sekrety Krwawych Kruków i o dokładne informacje na temat jej ostatniego zleceniodawcy. Praca jak praca, każda niesie ze sobą jakieś ryzyko zawodowe. Wiedziała, że nie może zdradzić swoich kolegów, dlatego milczała co jakiś czas otrzymując ciosy w brzuch czy twarz. Kiedy mężczyźni domyśleli się, że takie postępowanie nie ma najmniejszego sensu postanowili pozbyć się kobiety. Jeden z nich uderzył ją w tył głowy wierząc, że to ją uśmierci. Nie przewidzieli jednak, że to uderzenie spowoduje utratę przytomności, jak i również amnezję.
- To byli jacyś złoczyńcy, typowi bandyci. - zaczęła wymyślać kobieta. Na szczęście, kłamać potrafiła perfekcyjnie. - Chcieli mnie obrabować, chcieli pieniędzy i cenniejszych przedmiotów. Zaczęłam z nimi walczyć, ale nie przypuszczałam, że będzie ich znacznie więcej, przeliczyłam swoje umiejętności. - westchnęła zaciskając pięści. - Kiedy chciałam uciec, poczułam ból, a następnie ogarnęła mnie ciemność. Kiedy się obudziłam, nie miałam przy sobie pieniędzy, broni, ale także wspomnień. - głos jej zadrżał. - Nie pamiętałam nawet jak się nazywam...
--- Koniec cytatu ---
-To okropne, że coś takiego spotkało cię w Efehidonie! Gdzie wtedy była straż miejska!? Jak są potrzebni, to nigdy ich nie ma. Nie powinno dochodzić do tak brutalnych i bezsensownych ataków w stolicy królestwa! Okropności...- mówiła szczerze wstrząśnięta Eve po wysłuchaniu przyjaciółki. Zaklęcie zdążyło się już rozproszyć. Armin wróciła świadomość i wspomnienia. -Zjedz coś, Ar. Posiedzimy tu chwilę, a potem najlepiej na zmartwienia to zająć się czymś- aby ją zachęcić, podsunęła dziewczynie talerz z mięsem z królika i trochę gotowanych warzyw.
A potem Antarii posłała Dragosaniemu groźne spojrzenie. On już dobrze wiedział, co miała na myśli!
Marduk Draven:
Karczmarz zabrał grzywny maurena, no a następnie polał piwa dla maurena.
- Coś jeszcze? – zapytał.
Melkior Tacticus:
Melkior i Ashog trafili na ten sam burdel co ta lepsza część ich Bękarciej braci. Wystrój był miły dla oka, zachowawszy resztki wywiadowczego profesjonalizmu udali że Egberta i Torsta nie znają i nie widzą. A skoro chłopaki już tu byli Komandor postanowił się zabawić, i ewentualnie popracować. Powiedział dobry wieczór i rozejrzał się co jest dostępne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej