Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
– KURWA, MURZYN! – rzucił ktoś pijany, a potem upadł z krzesła na podłogę, wylewając przy tym alkohol ze stolika.
Karczma była duża, a goście różni. Niektórzy wyglądali na rasowych bandytów i przemytników, inni jak niewinni niedzielni popijacze, a jeszcze inni jak menelstwo, które przepija ostatnie grosze. Rozmiar karczmy nie przeszkodził Nawaarowi znaleźć szynkwas niemal od razu. Stojący za nim gospodarz wycierał własnie gliniany kufel.
Patty:
- A proponujesz?- uśmiechnęła się lekko Patty i sięgnęła po kolejną karafkę wina, polewając szczodrze sobie i królowi.
Dragosani:
Wampir znów parsknął. Ale wino wziął.
- To nie byłoby profesjonalne. - Popił trunku. - Poza tym mam niemiłe doświadczenia z pijanymi kobietami i klapsami.
Marduk Draven:
– Patty, bądź profesjonalna – rzucił do anielicy, widząc jak ta polewa. Podsunął także i jej kielich z delikatnym uśmiechem. – Mimo wszystko, jesteśmy w pracy. Dostaniesz dwa klapsy, od dwóch szefów – dodał po chwili.
Nawaar:
Dobrze, że nikt nie powiedział, o kurwa diabeł, kiedy mauren ominął leżącego pijaczka. Ciemnoskóry natychmiast podszedł do szynkwasu, który był blisko a za nim jak zawsze stał karczmarz. - Piwo. Powiedział jak tutejszy, bo raczej rzadko, który będący tutaj typ wyrażał się lepiej. Musiał się dopasować do otoczenia, bo może wtedy ktoś sam z siebie skusi się do niego zagadać. Tymczasem położył pięć grzywien na blacie, oczekując na zamówienie.
126g - 5g = 121g
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej