Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (102/233) > >>

Dragosani:
- No już, już. - Drago poklepał podpitą Patty po jasnych włosach. - Idziesz z nami - zwrócił się do maga. - Przyda się ekspertyza czarodzieja. Nie sądzę, aby Marduk miał coś przeciwko. - Spojrzał na Marduka, który nie mógł mieć nic przeciwko.

Marduk Draven:
I tak bękart znalazły się w burdelach. "W dziupli" nie robiło dobrego wrażenia. Wystrój był raczej ubogi. Za szynkwasem stał najpewniej alfons. Facet był otyły i łysy. Miał wąs jak rasowy valfdeńczyk po czterdziestce.
– A witam, witam klientów! Jestem Janusz, właściciel tego przybytku! Proszę, wybierzcie pannę, każda jest w stanie użytkowym! – rzucił, wskazując dłonią na dziwki. Tutaj już w "W dziupli" robiło większe wrażenie, niż wystrojem. Kazmir oraz Egbert widzieli trzy panny.
Od lewej były to: siedząca na kanapie blond włosa młódka, nie starsza niż dwadzieścia lat, z delikatnym makijażem i delikatną urodą, ubrana w amarantową suknię, umiejscowiona przy ścianie szatynka o długich nogach w sukni koloru trawiastej zieleni z wcięciem przy lewym udzie i czarnowłosa, ubrana w coś bardziej żółtawego, odznaczającą się troszkę mocniejszym makijażem, małym noskiem i wielkimi, brązowymi oczami. Dziewczyny pomachały bękartom.


"Krągłe Niebo" było z kolei urządzone znacznie bardziej bogato i przyjaźnie oku. Na ścianach wisiały całkiem ładne pejzaże. Samym przybytkiem zarządzała kobieta dojrzała, lecz to właśnie w tej dojrzałości tkwiła jej uroda.
– Ależ witamy! Dziewczęta, mamy gości! – zawołała.
Oczom Torsteina i Egberta ukazały się cztery piękności. Trudno było uwierzyć, że nie są to jakieś baronówny, czy hrabiny, a kurtyzany.
Pierwsza miała kasztanowe włosy, pokryte delikatną warstwą różu policzki, oraz duże usta. Miała mały biust i duże wcięcie w talii, odziana była w zielonkawą, lekką suknię. Druga z kolei była rudowłosą pięknością o delikatnych rysach twarzy, szczupłej budowie ciała i dość sporych jak na proporcje ciała kształtach. Ubrana była w czerwono-zielonkawą suknię z gorsetem. Trzecia panna miała czarne jak smoła włosy, obdarzona była , dużym tyłkiem oraz biustem i niskim wzrostem. Czwarta zaś była blondynką o ostrym makijażu, wyraźnie mającą więcej ciała niż koleżanki, ale też z większymi "atutami".
– Płatne po wykonaniu usługi – rzuciła właścicielka, z małym uśmiechem.


A Melkior i Ashog znaleźli zaś ten sam burdel, co Torstein i Egbert.


W ratuszu trwała dalej rozmowa.
– Mogę zrobić ten jeden wyjątek – rzucił Marduk. – Moc Meritha może być silny atutem, patrząc co zrobił z tamtym magiem. Jest tylko jeden warunek. Przyrzekniesz, że nie wyciągniesz choćby litery z którejkolwiek z książek poza bibliotekę, nikt niepowołany nie dowie się choćby o jej istnieniu. Rozumiesz?

Patty:
-Grozisz mi? - odpowiedziała bojowo anielica, patrząc na Dragosaniego.

Torstein Lothbrok:
Wiking podszedł do jednej z panienek. Tej rudej. Klepnął ją po tyłku, jakby był krasnoludem.
– Zaklepane! – rzucił do Egberta, po czym wziął pod ramię pannę i udał się na pięterko. Oczywiście najpierw praca.

Dragosani:
Drago parsknął, widząc bojową reakcję anielicy.
- Spokojnie, nie bądź taka bojowa, bo dostaniesz klapsa - odparł.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej