Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (2/233) > >>

Marduk Draven:
- Zapraszam więc obu panów – odrzekła elfka. Zaprowadziła obu mężczyzn do salonu. Na ścianach wisiała różnoraka broń. Tarcze, miecze, szable, młoty – wszystko z czarnej rudy, srebra i żelaza. Gdzieś była nawet kusza. Prócz tego, w pomieszczeniu znajdował się stojak na zbroję. Na nim zaś pełna stalowa zbroja. Pełna zdobień, z hełmem, którego przyłbica była wystylizowana na maskę przypominającą ludzką twarz. Zbroja miała też tunikę z herbem Bractwa ÂŚwitu oraz obszerną pelerynę. Obok na wieszaku wisiała też jakaś opończa z kapturem.
W centrum pomieszczenia z kolei znajdował się stolik z winem i paroma kieliszkami. Tylko jeden był napełniony. W niedalekiej odległości znajdowało się również kilka foteli i kanapa.  Na tym ostatnim wylegiwał się ogromny sambir, którego elfka jednak szybko zgoniła klapsem w zad. Kot nie pożarł jej. Wstał posłusznie i ze zrezygnowaniem w oczach podszedł do jednego z foteli. Władował się nań, ignorując fakt, że był na nim ktoś. Tym kimś był blisko trzydziestoletni mężczyzna w długich, kruczoczarnych włosach. Był przystojny i łatwo ogolony. Zgonił sambira.
– Witam, panowie. Siadajcie – odezwał się.– Melkior? Do zimy daleko, a ty już masz sadełko?

Nawaar:
Mauren wytarł buty, przed wejściem do posiadłości, żeby nie wyjść na gbura. Następnie przeszedł przez próg lekko schylając się, żeby włócznią nie zawadzić o sufit. Wkrótce razem z elfem przemierzali korytarze, by trafić do tego konkretnego pokoju. Ciemnoskóry ignorował pozawieszane bronie, które były raczej na pokaz a kolekcjonowanie takiej nie było w jego naturze. Jednak nim wszedł do środka, oparł zawiniętą włócznię o ścianę, bo jakoś nie spodziewał się ataku w tym miejscu. Nawaar wchodząc do pomieszczenia usiadł na zwolnionym fotelu, na który chciał usiąść sambir takie podobne koty widział w pałacach swoich krain. Grunt, że fotel został zwolniony i nie było na nim sierści, więc zajął to miejsce będąc lekko pochylony w stronę człowieka, który zorganizował całe przedsięwzięcie. Na razie milczał aż, przywitanie z elfem zakończy się.

Melkior Tacticus:
- Spier... - mruknął pod nosem - Ta... po tej ostatniej wyprawie Kazmira miałem dość wypraw. Bardzo. No i mase spraw na łbie. Odparł niby kulturalnie, siadłszy na kanapie. - Mam tylko nadzieję że nie idziemy w góry.

Marduk Draven:
Marduk prychnął, po chwili zaś nawet się roześmiał. Następnie westchnął. Jego twarz stała się jakby chłodniejsza, kamienna.
– Nie tylko ty. Ja jestem na przykład człowiekiem lądu. Jeźdźcem, rycerzem. ÂŁatwiej mi walczyć z tym, co sięgnę mieczem, czy pociskiem esencji, a nie strzałem z armaty pokładowej – odrzekł, po czym szybko rozchmurzył się. –Nie, to nie będzie górska przeprawa. Ale troszkę do przejechania będzie – dodał. Zwrócił się do maurena, jednocześnie wstając. Podszedłszy do jego fotela wyciągnął dłoń w stronę Nawaara. – Marduk Draven, witam – przywitał się.

Nawaar:
Mauren również wstał, wyciągnął prawicę i uścisnął dłoń człowiekowi. - Nawaar miło poznać. Ciemnoskóry usiadł z powrotem na fotelu. Teraz mógł również dołączyć do rozmowy. - Cieszę się na myśl, że górski klimat nas ominie w takich warunkach jestem mniej efektywny. Rzekł, czując ulgę. - Może rzucisz trochę światła marszałku, po co poszukujesz chętnych? Bo myślę, że jeszcze ktoś raczy dołączyć do tej kompani. W sumie jak mają siedzieć i gadać o niczym to chociaż sprawa ogólnikowo zostanie im przedstawiona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej