Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Kazmir MacBrewmann:
- Nie lubie niesprawdzonych burdeli, raz za granicą trafiłem na babe co miała pytke i cipe. No kurwa... Wszedł z Emericiem do środka. Rozejrzał się po wnętrzu, i po panienkach.
Marduk Draven:
Wykidajło nie pozwolił wejść do środka bękartom.
– Bez broni – mruknął ork.
Tymczasem, zupełnie inny burdel znaleźli Torstein i Egbert. Zwał się on "Krągłe niebo". W przeciwieństwie do "W dziupli" wykidajła nie było.
Armin:
Kobieta była zatopiona w swoim własnym świecie, świecie pełnym wspomnień, które stały się dla niej klarowne i przejrzyste. W duchu była wdzięczna anielicy, że pomogła jej w rozjaśnieniu ciemności zakamarków jej umysłu. Musiała sobie jeszcze wszystko poukładać. Niby dowiedziała się kim jest, lecz w jej głowie zaczęło się rodzić wiele pytań, co się działo z jej dzieckiem, czy Silion jej szukał, jak to przeżyli jej znajomi, to były nieliczne z pojawiających się pytań, na które chciałaby znać odpowiedź.
Z transu wybudził ją głos Marduka. Potrzebowała chwili, aby jej oczy zlokalizowały Dravena.
- Nie chciałabym robić Evening kłopotu... - odpowiedziała szczerze.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie zrób se krzywdy. Krasnolud oddał broń, żałując że nie ma noża. Poczekał na Emerica.
Torstein Lothbrok:
Wiking wypatrzył dom uciech pierwszy. Wskazał koledze po fachu.
– O. Chodź. Ale pamiętaj, przede wszystkim szukamy informacji, tak jak konung nam polecił – splunął gdzieś na ulicę. Przyśpieszył kroku, aby dostać się do środka czym prędzej i poczekawszy na Egberta wszedł do środka.– Hälsningar, witamy! – zawołał, witając po wikińsku wszelkie panie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej