Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Torstein Lothbrok:
Wiking i Egbert byli pierwsi w kolejce. Torstein wyjął swoje pieniądze na ladę. Jeden denar od króla, cztery też od niego, ale z całkowicie innej okazji, dawnej misji.
– Na grzywny chciałbym wymienić – powiedział.
//Wymieniam 5 denarów na 500 grzywien
517 grzywien + 500 grzywien = 1017 grzywien
Marduk Draven:
– Pana pieniądze, proszę – odpowiedziała kobiecina w średnim wieku, która obsługiwała kantor. Dała Torsteinowi należne 500 grzywien. – Następny!
Zaidaan:
Emerick nie zamierzał ciągnąć tej kłótni dalej, ponieważ i tak by tej dysputy nie wygrał, bo Bractwo jest na tyle zadufane w sobie, że nawet gdyby twierdzili, że dwa plus dwa równa się trzy, to i tak by przy tym przystawali, a rozmówcę atakowali by ad personam, tak jak zaprezentowała to jedna anielica, czepiając się jego brody i woni alkoholu, którego było od groma na stole, wnioskując tym samym, że jest alkoholikiem, lub coś z tych rzeczy. Prezentowało to jak bardzo stereotypowe jest Bractwo, ich mniemaniem każdy był gorszy od rekruta Świtu. Na szczęście chwilę później Król rozdzielił zadania całej kompanii. Los chciał, że trafił do duetu z Kazmirem, lubił krasnoluda, mimo że trochę wywyższał się tytułem kaprala. Teraz jednak wyglądał na kompletnie nabormuszonego, jednak nie zamierzał pytać co mu jest.
- Chodź Kazmir, gdy reszta będzie czekać w kolejce do kantora to my się już rozejrzymy. Pieniędzy nam wystarczy.
Szybko dopił wino duszkiem i zatrzymał się na zewnątrz.
- To co proponujesz najpierw?
Kazmir MacBrewmann:
- Nie wiem, najchętniej to bym po prostu przepił te pieniądze. Na złość wszystkim. Szczególnie Melkiorowi, kurwa chuj mnie zdegradował bo z Mirzakiem sprofanowaliśmy kaplice. Burdel, chodźmy poszukać burdelu.
Zaidaan:
- Zdegradował? Ja to bym za takie coś cię awansował! Niech szlag trafi tych świątobliwych zarozumialców z Bractwa. No ale trudno, chodźmy już.
Tego to się akurat Bękart niespodziewał, chociaż plus z tego taki, że Kazmir już nie ma argumentu w postaci wyższego stopnia, dlatego już nic Emerickowi zrobić nie może. Z mieszanymi uczuciami ruszył w głąb miasteczka w poszukiwaniu zamtuzu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej